sobota, 31 marca 2018

Lazy&Easy Pig Nose Clear Black Head 3-step - Holika Holika

Lazy&Easy Pig Nose Clear Black Head to trzy stopniowa maseczka oczyszczają, usuwająca zaskórniki i nadmiar sebum. Działa na takiej samej zasadzie jak Pig nose - clear również z firmy Holika Holika.
Na początku na oczyszczoną skórę nosa nakładamy cieniutki plasterek nasączony płynem w celu oczyszczenia i rozszerzenia porów. Po 15 - 20 min należy go ściągnąć i nałożyć kolejny plaster.

Nakładając drugi plaster trzeba uważać. Plaster trzeba nakładać na wilgotną / mokrą skórę nosa. Tak, żeby się do niej mocno przykleił. Jeśli tak się nie dzieje, należy go dodatkowo nawilżyć. To najważniejszy etap oczyszczania i jeśli źle go przeprowadzimy (nie przykleimy plastra) - cały zabieg nie ma sensu. 

Plaster trzymamy na nosie ok 10-15 min. Musi być całkowicie suchy. Dopiero wtedy należy go energicznie ściągnąć. Na plastrze powinny pozostać zaskórniki.

Drugi plasterek ma nadrukowany zabawny obrazek. 
Po ściągnięciu drugiego plastra, na kolejne 5-10 min nakładamy plaster żelowy, zwężający pory. 
Zestaw trzech plasterków kosztował mnie 18,99 zł. Nie jest to bardzo dużo, ale też nie jest to bardzo niska cena, szczególnie że nie możemy liczyć na całkowite oczyszczenie nosa. W mojej opinii zabieg powinno się ponawiać w miarę regularnie, żeby było widać rzeczywiście efekty. 

sobota, 24 marca 2018

Baza do oczu - Artdeco

Ponieważ od dawna mam problemy z irytującym i nieeleganckim zbrylaniem się cieni do oczu w zagłębieniu powieki postanowiłam skorzystać z bazy do oczu. Pierwsza z tego co pamiętam była z Inglota, ale to było już tak dawno, że właściwie nie pamiętam zbyt wiele prócz tego, że efekt nie był zadowalający.

Jakiś czas temu skusiłam się na zakup bazy z Artdeco. Sama baza ma kremową konsystencję w kolorze cielistym. Delikatnie się mieni i rozświetla. Sama w sobie daje delikatny, ładny efekt. Niestety w moim przypadku nie za bardzo się sprawdziła. Bardzo trudno się ją nakłada i sama w sobie się roluje i zbija. Nie wiem czy trafił mi się trafny egzemplarz, ale raczej nie będę się przekonywać dokonując kolejnego zakupu. Szkoda, bo baza miała mi ułatwić zrobienie ładnego i długo utrzymującego się makijażu, tymczasem w ogóle się nie sprawdziła.

sobota, 17 marca 2018

Chocolate Milk One Pack Mask - A'PIEU

Chocolate Milk One Pack Mask to kolejna maseczka firmy A'Pieu, kupiona przeze mnie w "pakiecie" z maseczką kawową. I tu podobnie jak przy maseczce kawowej - zapach jak na mój nos - sztuczny i odrażający. Bardzo intensywny. 

Maseczka zawiera proteiny mleka które nawilżają, odżywiają, wygładzają oraz rozświetlają skórę twarzy. Przywraca skórze równowagę hydro-lipidową oraz wzmacnia naturalne funkcje ochronne skóry. Wygładza i wyrównuje teksturę skóry. Tyle wg obietnic. Nie umiem potwierdzić. Zapach tak mnie odrzucał, że nie byłam w stanie donosić tej maski na twarzy zalecanych 15-20 min. 

sobota, 10 marca 2018

Beautiful Skin BB Cream for Dry / Very Dry Skin - No7

Beautiful Skin BB Cream (w kolorze medium) dla skóry suchej i bardzo suchej kupiłam jakiś czas temu w Edynburgu. Polecała mi go koleżanka.  Ponieważ bardzo często używam kremów BB, postanowiłam go wypróbować. 

Krem rzeczywiście bardzo dobrze sprawdza się przy bardzo suchej skórze. Dobrze się rozsmarowuje i nie pozostawia smug. Kryje dość mocno porównując go do innych kremów tego typu, które używałam. 

Nie do końca sprawdza się przy beauty blendrze. Bardzo mocno go barwi i bardzo ciężko go zmyć z gąbeczki ale także i z palców gdy wklepuje się go rękami. Mnie to osobiście drażniło bo lubię jak jest "ślicznie". 

Ciężko mi jednoznacznie ocenić ten krem BB. Byłam z niego zadowolona, ale z tego co się orientuje nie jest dostępny w Polsce (albo przynajmniej nie był). Nie jest jednak na tyle rewelacyjny, żebym miała go sprowadzać z zagranicy. 

sobota, 3 marca 2018

Coffee Milk One-Pack - A'PIEU

Jakiś czas temu kupiłam kilka maseczek z A'Pieu. Pierwsza, którą wypróbowałam była maseczka kawowa. Nie spasowała mi. Twarz była ładna i napięta, ale sztuczny, intensywny zapach kawy przyprawiał mnie o mdłości. 

Bardzo podobało mi się opakowanie - ładnie imitujące karton z napojem. Niestety to dla mnie jedna z nielicznych zalet tej maseczki. Dla osób wrażliwych na zapachy - nie polecam!

sobota, 24 lutego 2018

My Cat Perfume Hand Cream Munchkin (Peach) - Skin79

Nie ukrywam, że Skin79 jest jedną z moich ulubionych firm kosmetycznych od dłuższego czasu. Kupuje bardzo dużo ich produktów głównie na stronie internetowej a także w krakowskiej drogerii Pigment.

Kremy do rąk My Cat Perfume Hand Cream 4SET kupiłam kilka miesięcy temu dość niepewna tego zakupu, gdyż kremy są niewielkie (30 ml każdy) i stosunkowo drogie nawet w promocji.  Mimo wszystko postanowiłam zaryzykować. Bardzo spodobał mi się wygląd tych kremów oraz fakt, że zmieszczą się do eleganckiej torebki. 

Kremy przyszły ładnie opakowane. Aż żal je było wyciągać z pudełka. Idealnie nadawałyby się na prezent dla "kosmetykomaniaków" 

Nie lubię kosmetyków o zapachu brzoskwiniowym - dlatego na pierwszy ogień wzięłam krem My Cat Perfume Hand Cream Munchkin (Peach). I tu duże zaskoczenie. Krem pachnie pięknie i delikatnie. Doskonale nawilża i odżywia suchą skórę dłoni. Chciałam go użyć jako pierwszy - żeby szybko zużyć - tymczasem byłam nim naprawdę zachwycona. Aż żal że tak szybko się skończył!

W tej chwili testuje kolejny krem. Troszkę o innej konsystencji. Napiszę o nim za jakiś czas! Brzoskwiniowy naprawdę polecam!

sobota, 17 lutego 2018

Enjoy Vital-Up Time. Line fit mask. Hold your face fit - Mizon

Dawno nic nie pisałam o produktach firmy Mizon. Najlepszy na świecie (wg mnie oczywiście) peeling tej z tej firmy od wielu miesięcy jest niedostępny na rynku (wysprzedany).  Od kilku miesięcy nie korzystałam też z maseczek z Mizona. Na blogu były już opisywane Firming Mask oraz Vita Lemon Sparkling Pack Skin Tightening. Dzisiaj przyszedł czas na maseczkę Enjoy Vital-Up Time. Line fit mask. Hold your face fit. 


Maseczka jest idealna do skóry dojrzałej. Zawiera peptydy, alantoinę i kwas hialuronowy. Napina i ujędrnia skórę twarzy - i tu duże zaskoczenie - także szyi! 

To chyba pierwsza maseczka, którą miałam która miała specjalne wycięcia na uszy oraz fragment z dołu do rozłożenia na szyi!  Bardzo m się spodobał ten pomysł. Szczególnie rozcięcia na uszy bardzo zdały egzamin. Maseczka nie odklejała się i mocno przylegała do skóry twarzy. Bardzo spodobał mi się też pomysł z kawałkiem do rozłożenia na szyję. W końcu ta starzeje się bardzo szybko, a my często zapominamy i jej pielęgnacji.  
Jedynym minusem z maseczką rozłożoną na szyję jest to, że ciężko wtedy pracować. A ja raczej nigdy nie leżę z maseczkami w płachcie na kanapie tylko wykonuje codzienne obowiązki. Tym razem było ciężko, bo płachta z szyi odpadała. Moją związałam chwilowo lekko pieluchą tetrową. Może to nie idealne rozwiązanie ale dzięki niemu mogłam normalnie pracować i korzystać z dobrodziejstw peptydów, kwasu hialuronowego oraz alantoiny.

środa, 14 lutego 2018

Organic Flowers Toner Original - WHAMISA

Jedwabisty toner dla każdego typu cery Organic Flowers Toner Original to kolejny opisywany przeze mnie produkt z Whamisy po olejeku myjącym Organic Flowers Cleansing Oil i naturalnej piance oczyszczającej Organic Flowers Natural Fermented Creamy Foam Cleanser.

Kolejny raz przy opisie tproduktu z Whamisy posłużę się fragmentem ze strony Skin79:

Wyjątkowo delikatny toner przywracający skórze jej naturalne pH o niezwykle jedwabistej formule, miękko otulającej skórę. Zawiera wyciąg z kwiatów chryzantemy, bogate źródło witaminy A, C i E. Posiada silne aktyoksydanty, wpływa łagodząco na stany zapalne, zmniejsza podrażnienie. Ekstrakt z zielonej herbaty zwalcza wolne rodniki przyczyniające się do przedwczesnego starzenia i niszczenia skóry. Wpływa korzystnie na aktywne naczynka krwionośne. Dla każdego typu skóry.

Tym razem muszę przyznać, że jest to absolutny hit. Najlepszy kosmetyk z Whamisy, którego do tej pory używałam. Uwielbiam ten toner i to co robi z moją skórą. Twarzy po nałożeniu tonera (szczególnie jeśli zrobimy to kilka razy pod rząd) wygląda od razu świeżo, delikatnie i zdrowo. Zaczerwienienia wydają się mniejsze a cienie znikają. Jestem zachwycona tym produktem i szczerze go polecam. W końcu Whamisa, po moich poprzednich mało udanych eksperymentach z tą serią, zyskała w moich oczach! 

sobota, 10 lutego 2018

Pure Source cell sheet mask. Shea Butter - Missha

Pure source cell sheet mask shea butter to maseczka w płachcie z ekstraktem z masłem shea. Prócz masła karite zawiera również kwas fitowy, który nawilża i wygładza skórę oraz chitozan mający właściwości łagodząco-kojące. 

Maseczka delikatnie nawilża, łagodzi, koi i odżywia skórę twarzy. 

Ma dość intensywny zapach, który mnie osobiście lekko drażni. Wpierw myślałam, że to może zapach masła shea, ale prawdę mówiąc moje (nierafinowane) pachnie inaczej. 

W opakowaniu nie ma zbyt dużo dodatkowego płynu więc nie możemy liczyć na dodatkowe porcje produktu do wklepania w ciało. Mimo wszystko maseczka jest bardzo przyjemna, skóra po niej wygląda dobrze, więc warto jest ją wypróbować.


środa, 7 lutego 2018

Organic Flowers Foam Cleansing Cream - Whamisa

Na zakup naturalnej pianki oczyszczającej Organic Flowers Natural Fermented Creamy Foam Cleanser zdecydowałam się przy zakupie olejeku myjącego Organic Flowers Cleansing Oil. Chciałam mieć kilka produktów z tej samej serii i zobaczyć jak się sprawdzą używane razem. 
Kolejny raz posłużę się z cytatem ze strony Skin79 i później do tego własnie opisu odniosę się w swoim komentarzu:

Niezwykle lekka pianka oczyszczająca w 87,28% wykonana z czystych składników organicznych. Delikatnie i skutecznie usuwa zanieczyszczenia, dogłębnie oczyszcza pory, pozostawia skórę wyczuwalnie nawilżoną. Produkt nie zawiera wody. Jego bazę stanowi ekstrakt z liści aloesu, który utrzymuje wilgotność, działa przeciwzapalnie i łagodząco. Wyciąg z ryżu przyspiesza podziały komórkowe, powstrzymuje procesy starzenia. Masło Shea i oliwa pozostawia skórę odżywioną, jędrną i elastyczną. 

Po takim opisie naprawdę oczekiwałam wiele od tego produktu, szczególnie, że marka Whamisa do tanich nie należy. Niestety jednak bardzo mocno zawiodłam się na tym produkcie. Bardzo mocno wysusza mi twarz, podrażnia też oczy. Oczyszcza w miarę dobrze, ale też delikatnie mówiąc "szału nie ma". Lubię jej delikatny zapach i  sumie chyba wolę od olejku myjącego. Za plus mogę dodać, że jest bardzo wydajna. 

sobota, 3 lutego 2018

Szampon Kerastase Densifique Bain Densite - Kerastase, L'Oreal

Kerastase to jedna z marek L'Oreal'a. Jedna z lepszych marek. Nie ukrywam, że od lat jestem fanem kosmetyków Kerastas pomimo ceny, która jest na rynku polskim bardzo wysoka. 

Kerastase Densifique Bain Densite to szampon, albo inaczej kąpiel zagęszczająca. Od lat jestem wielkim fanem tego produktu. Przede wszystkim jest bardzo wydajmy co w pewien sposób wynagradza jego sporą cenę. Dodatkowo ma piękny, delikatny zapach. 

Szampon ma za zdanie pobudzać cebulki włosów do wzrostu, wzmacnia je i dodaje objętości. 

Jego jedyną i największą wadą jest to, że wypłukuje farbę do włosów. Tak więc drogie panie farbujące włosy, trzeba się pogodzić z częstszymi wizytami u fryzjera, albo nie używać tego szamponu. Jest jeszcze trzecia opcja, którą ja praktykuje - używać go jedynie na tydzień przed planowanym farbowaniem włosów.  

środa, 31 stycznia 2018

Organic Flowers Cleansing Oil - WHAMISA

Kilka miesięcy temu postanowiłam wypróbować trochę kosmetyków z Whamisy. Są to na mój gust dość drogie kosmetyki, których producentem jest Skin79. Ponieważ są drogie również moje oczekiwania w stosunku do nich były i nadal są wysokie. 

Na początek kupiłam cztery produkty, z których do dwóch na pewno nigdy nie wrócę, co do jednego jestem bardzo zadowolona i jednym wprost zachwycona. Ale po kolei....

Na początek Olejek myjący Organic Flowers. Pozwolę sobie przytoczyć opis ze strony Skin79 dotyczący tego olejku:

Bazą tego myjącego olejku jest olej z orzechów leszczyny pospolitej, bogate źródło witaminy C i E, aminokwasów, minerałów takich jak wapń, magnez i cynk. Olej wykazuje silne działanie przeciwzapalne, ściągające i tonizujące. Oliwa oraz olej z awokado silnie regenerują, nawilżają, wygładzają i uelastyczniają skórę. Wyciąg z korzenia tarczycy bajkalskiej posiada właściwości przeciwalergiczne i przeciwzapalne, rozjaśnia plamy pigmentacyjne oraz zapobiega ich tworzeniu. Olejek wnika głęboko w pory i skutecznie wymywa z nich sebum, makijaż i inne nagromadzone zanieczyszczenia. Pozostawia skórę miękką, nawilżoną i ukojoną. 

I jak to się teraz ma do moich doświadczeń? Olejek bardzo a to bardzo mocno wysusza moją skórę nieprzyjemnie ją ściągając. Nie jestem też zadowolona z jej oczyszczenia. Mogłoby być lepiej. Co najgorsze - olejek bardzo podrażnia mi oczy! Bardzo pieką w trakcie i po demakijażu!

Jako plus mogę przyznać, że jest bardzo wydajny. Nie wrócę jednak do tego produktu po jego zużyciu. Jestem nim bardzo zawiedziona bo jest bardzo drogi a zupełnie mi się nie sprawdził. 

sobota, 27 stycznia 2018

Regenerating Foot mask. Urea & Lime extract - Bielanda Professional

Od dziecka mam problemy z pękającymi i suchymi piętami. Właściwie "problemy" to zbyt małe słowo. Powinno brzmieć przynajmniej jak "PROBLEMY" chociaż i to wydaje mi się mało...

Próbowałam miliona różnych kosmetyków na tą przypadłość i właściwie żaden nie okazał się "lekiem na całe zło".  Mogę jednak podzielić kremy na te lepsze i na te gorsze (czyli jakbym w ogóle niczego nie używała). Krem Bielandy należy do tych lepszych, chociaż nie tych najlepszych (o tym w innym poście). 

Krem, a właściwie maska do stóp, została mi przedstawiona jako produkt zachwycający, jednak moje stopy okazały się być w tym starciu bardziej twarde i nieustępliwe. 

Przechodząc do sedna. Jeśli ktoś ma "problemy" ze stopami - maska może okazać się strzałem w dziesiątkę. Ładnie nawilża i wygładza stopy. Jednak przy "PROBLEMACH" z pękającymi piętami może okazać się, jak w moim przypadku, niewystarczająca aczkolwiek dobra i pomagająca utrzymać stan względnego spokoju przez odrobinę dłuższy czas.

Nie mam niestety dobrego zdjęcia więc załączam tylko "migawkę" zniszczonego i zużytego przeze mnie opakowania.


środa, 24 stycznia 2018

Kuracja przeciw wypadaniu włosów - Yves Rocher

Ostatnio miałam fazę na kosmetyki marki Yves Rocher. Wszystkie zakupione w przeciągu ostatnich kilku miesięcy wypróbowałam, zużyłam przynajmniej po jednym opakowaniu i przyszedł czas na ich opis. Od lat borykam się z problemem nadmiernego wypadania włosów. Od lat testuje odżywki, sera, kuracje i szampony. Nie widać tego może jeszcze zbytnio po wpisach na blogu ale powoli będzie się to zmieniać i na pewno tych wpisów będzie przybywać. 
Tym razem postanowiłam wypróbować kuracje przeciw wypadaniu włosów z Yves Rocher. Kuracja przeznaczona jest na miesiąc. Składa się z czterech flakoników z podziałkami. 

Muszę przyznać, że opakowanie jest eleganckie, wygodne i przemyślane. Delikatnie przełamujemy końcówkę (nie ma szans, żeby się skaleczyć) i raz na dwa dni wmasowujemy produkt w skórę głowy. Ilość płynu do wmasowania możemy kontrolować patrząc na narysowane na opakowaniu podziałki.
Serum doskonale się wchłania, nie obciąża włosów i właściwie jego używanie jest bezproblemowe. Dużą zaletą fiolek jest ich stabilność. Wyciągamy z opakowania, wykorzystujemy zalecaną ilość o odkładamy ampułkę na lustro czy półkę bez obawy, że się przewróci i rozleje. 
Kosmetyk ogranicza zbyt duże wydzielanie sebum. Polecany jest do włosów w tendencją do wypadania. Produkt nie zawiera parabenów ani silikonów.

Mnie bardzo pasuje więc polecam!

sobota, 20 stycznia 2018

Botanical Choice - peeling drobnoziarnisty, wygładzający i rozświetlający - Purederm

Botanical Choice - peeling drobnoziarnisty, wygładzający i rozświetlający dostałam w prezencie bardzo dawno temu i używałam dzielnie przez wiele miesięcy :-). Peeling jest drobny i bardzo delikatny. Usuwa martwy naskórek oraz nadmiar sebum, zwęża pory. 

Od jakiegoś czasu preferuje do twarzy peelingi enzymatyczne. Tak więc peeling puederm używałam czasami do ciała a czasami do twarzy. Starczyło go na wiele razy. Jest bardzo wydajny. Ma też bardzo delikatny, ładny zapach. Ani razu też nie podrażnił mojej delikatnej, atopowej skóry. 
Polecam. 
100 g

środa, 17 stycznia 2018

Ampułki błyskawicznie odmładzające - Yves Rocher

Ampułki błyskawicznie odmładzające to kolejny opisywany przeze mnie kosmetyk z serii Serum Vegetal z firmy Yves Rocher. Tym razem niekwestionowany hit. Kupowałam je już kilka razy i za każdym razem byłam zadowolona. Po moich wcześniejszych niezbyt udanych przygodach z tą serią - ten jeden kosmetyk naprawę lubię i polecam. 

Ampułki należy użyć za każdym razem gdy nasza skóra staje się matowa i pozbawiona blasku. Efekt jest natychmiastowy. Skóra wygląda na świeższą i bardziej wypoczętą. Serum wchłania się bardzo szybko i można spokojnie po chwili nałożyć krem i makijaż. 
Poprzednie opisywane przez mnie produkty z serii Serum Vegetal:

sobota, 13 stycznia 2018

Epaderm Cream

Epaderm to krem do ciała, który poleciła mi i przywozi siostra. Wpierw przywoziła go z Edynburga a teraz z Londynu. Jest przeznaczony do schorzeń skórnych takich jak: egzema, łuszczyca, wyprysk, pokrzywka, rybia łuska, bardzo przesuszona skóra. 

Co zabawne, używam go od dawna i za mną przynajmniej kilka opakowań, a dopiero teraz doczytałam, że tego kosmetyku można używać także zamiast żelu pod prysznic albo jako dodatku do kąpieli. 

W teorii krem jest bezwonny, ale prawdę mówiąc ma zapach i niekoniecznie  może on pasować ludziom posiadającym wrażliwe powonienie. Mnie ten zapach trochę przeszkadza i drażni, ale nie na tyle, żeby zrezygnować z używania Epadermu. 

Krem bardzo dobrze nawilża i koi skórę. Dobrze się rozsmarowuje. Nie zawiera barwników i SLS. Nadaje się zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci. 

Nie widziałam go w Polsce, ale w UK można go na pewno kupić w drogeriach Boots. 

środa, 10 stycznia 2018

Serum intensywnie ujędrniające - Yves Rocher

Serum intensywnie ujędrniające to kolejny kosmetyk kupiony przeze mnie z serii Serum Vegetal i używany razem z wypełniaczem zmarszczek oraz reduktorem głębokich zmarszczek. 

Serum sprawdziło mi się najlepiej chociaż tak jak w przypadku pozostałych kosmetyków z tej serii,  nie widziałam po nich spektakularnych efektów. W przeciwieństwie do poprzednich dwóch kosmetyków opakowanie było bardzo dobre. Wyglądało ładnie, i było bardzo praktyczne pozwalając na idealne dobranie ilości kosmetyku do potrzeb skóry. Serum szybko się wchłaniało pozostawiając skórę napiętą i gładką.

sobota, 6 stycznia 2018

Woda różana - Make me BIO

Hydrolat (woda różana) z róży demasceńskiej z firmy Make me BIO to kolejny hydrolat, który stosowałam. Jest zamknięty w plastikowej butelce z atomizerem. Jest produktem w 100% naturalnym. Działa tonizująco i odżywczo. Regeneruje zmęczoną i dojrzałą cerę. Oczyszcza, zmniejsza zmiany trądzikowe, rozjaśnia cerę. Wygładza i uelastycznia skórę.

Hydrolatów używam od kilku lat, chociaż wcześniej nie miałam pojęcia o ich istnieniu i przeznaczeniu. Moimi ulubionymi są hydrolat z róży demasceńskiej oraz z neroli czyli gorzkiej pomarańczy.

Hydrolaty można używać zamiast toniku, do przemywania twarzy ale także do robienia kosmetyków (kremów, toników, płynów do demakijażu), jako dodatek do maseczek do twarzy (glinek) oraz np do włosów. 

Wodę różana z firmy Make me BIO na pewno wyróżnia piękny, różany zapach. Dzięki atomizerowi możemy używać go także do nawilżania i odświeżania skóry w ciągu dnia. Należy jednak pamiętać, że trzeba go później delikatnie zetrzeć ze skóry, gdyż inaczej niepotrzebnie ją wysuszymy. 

Nie przepadam za używaniem hydrolatów jako mgiełki do twarzy, używałam go więc w większości przypadków jako dodatku do płynu do demakijażu, który przygotowuje sobie i używam od kilku lat, do glinek oraz zamiast toniku.  

100 ml - ok 15 zł

środa, 3 stycznia 2018

Reduktor głębokich zmarszczek - Yves Rocher

Reduktor głębokich zmarszczek kupiłam razem z wypełniaczem zmarszczek wokół oczu i podobnie jak w przypadku wypełniacza nie zauważyłam jakiś spektakularnych efektów. 

Krem ładnie i szybko się wchłaniał, używałam go często nawet rano przed zrobieniem makijażu. Producent obiecuje nam natychmiastowe wypełnienie nawet najgłębszych zmarszczek (w jedną minutę, nawet najgłębsze zmarszczki wyglądają na zredukowane). Ja niestety nie zauważyłam takiej redukcji po zużyciu całego kremu, jestem więc lekko zawiedziona. 

Tak jak w przypadku wypełniacza zmarszczek, opakowanie reduktora jest mało wygodne i nie pozwala na precyzyjne nałożenie kremu. Zazwyczaj wyciskało mi się go zbyt wiele. 

Myślę, że można ten krem używać prewencyjnie, ale niestety nie powinniśmy oczekiwać cudów, które obiecuje nam Yves Rocher.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...