sobota, 27 stycznia 2018

Regenerating Foot mask. Urea & Lime extract - Bielanda Professional

Od dziecka mam problemy z pękającymi i suchymi piętami. Właściwie "problemy" to zbyt małe słowo. Powinno brzmieć przynajmniej jak "PROBLEMY" chociaż i to wydaje mi się mało...

Próbowałam miliona różnych kosmetyków na tą przypadłość i właściwie żaden nie okazał się "lekiem na całe zło".  Mogę jednak podzielić kremy na te lepsze i na te gorsze (czyli jakbym w ogóle niczego nie używała). Krem Bielandy należy do tych lepszych, chociaż nie tych najlepszych (o tym w innym poście). 

Krem, a właściwie maska do stóp, została mi przedstawiona jako produkt zachwycający, jednak moje stopy okazały się być w tym starciu bardziej twarde i nieustępliwe. 

Przechodząc do sedna. Jeśli ktoś ma "problemy" ze stopami - maska może okazać się strzałem w dziesiątkę. Ładnie nawilża i wygładza stopy. Jednak przy "PROBLEMACH" z pękającymi piętami może okazać się, jak w moim przypadku, niewystarczająca aczkolwiek dobra i pomagająca utrzymać stan względnego spokoju przez odrobinę dłuższy czas.

Nie mam niestety dobrego zdjęcia więc załączam tylko "migawkę" zniszczonego i zużytego przeze mnie opakowania.


środa, 24 stycznia 2018

Kuracja przeciw wypadaniu włosów - Yves Rocher

Ostatnio miałam fazę na kosmetyki marki Yves Rocher. Wszystkie zakupione w przeciągu ostatnich kilku miesięcy wypróbowałam, zużyłam przynajmniej po jednym opakowaniu i przyszedł czas na ich opis. Od lat borykam się z problemem nadmiernego wypadania włosów. Od lat testuje odżywki, sera, kuracje i szampony. Nie widać tego może jeszcze zbytnio po wpisach na blogu ale powoli będzie się to zmieniać i na pewno tych wpisów będzie przybywać. 
Tym razem postanowiłam wypróbować kuracje przeciw wypadaniu włosów z Yves Rocher. Kuracja przeznaczona jest na miesiąc. Składa się z czterech flakoników z podziałkami. 

Muszę przyznać, że opakowanie jest eleganckie, wygodne i przemyślane. Delikatnie przełamujemy końcówkę (nie ma szans, żeby się skaleczyć) i raz na dwa dni wmasowujemy produkt w skórę głowy. Ilość płynu do wmasowania możemy kontrolować patrząc na narysowane na opakowaniu podziałki.
Serum doskonale się wchłania, nie obciąża włosów i właściwie jego używanie jest bezproblemowe. Dużą zaletą fiolek jest ich stabilność. Wyciągamy z opakowania, wykorzystujemy zalecaną ilość o odkładamy ampułkę na lustro czy półkę bez obawy, że się przewróci i rozleje. 
Kosmetyk ogranicza zbyt duże wydzielanie sebum. Polecany jest do włosów w tendencją do wypadania. Produkt nie zawiera parabenów ani silikonów.

Mnie bardzo pasuje więc polecam!

sobota, 20 stycznia 2018

Botanical Choice - peeling drobnoziarnisty, wygładzający i rozświetlający - Purederm

Botanical Choice - peeling drobnoziarnisty, wygładzający i rozświetlający dostałam w prezencie bardzo dawno temu i używałam dzielnie przez wiele miesięcy :-). Peeling jest drobny i bardzo delikatny. Usuwa martwy naskórek oraz nadmiar sebum, zwęża pory. 

Od jakiegoś czasu preferuje do twarzy peelingi enzymatyczne. Tak więc peeling puederm używałam czasami do ciała a czasami do twarzy. Starczyło go na wiele razy. Jest bardzo wydajny. Ma też bardzo delikatny, ładny zapach. Ani razu też nie podrażnił mojej delikatnej, atopowej skóry. 
Polecam. 
100 g

środa, 17 stycznia 2018

Ampułki błyskawicznie odmładzające - Yves Rocher

Ampułki błyskawicznie odmładzające to kolejny opisywany przeze mnie kosmetyk z serii Serum Vegetal z firmy Yves Rocher. Tym razem niekwestionowany hit. Kupowałam je już kilka razy i za każdym razem byłam zadowolona. Po moich wcześniejszych niezbyt udanych przygodach z tą serią - ten jeden kosmetyk naprawę lubię i polecam. 

Ampułki należy użyć za każdym razem gdy nasza skóra staje się matowa i pozbawiona blasku. Efekt jest natychmiastowy. Skóra wygląda na świeższą i bardziej wypoczętą. Serum wchłania się bardzo szybko i można spokojnie po chwili nałożyć krem i makijaż. 
Poprzednie opisywane przez mnie produkty z serii Serum Vegetal:

sobota, 13 stycznia 2018

Epaderm Cream

Epaderm to krem do ciała, który poleciła mi i przywozi siostra. Wpierw przywoziła go z Edynburga a teraz z Londynu. Jest przeznaczony do schorzeń skórnych takich jak: egzema, łuszczyca, wyprysk, pokrzywka, rybia łuska, bardzo przesuszona skóra. 

Co zabawne, używam go od dawna i za mną przynajmniej kilka opakowań, a dopiero teraz doczytałam, że tego kosmetyku można używać także zamiast żelu pod prysznic albo jako dodatku do kąpieli. 

W teorii krem jest bezwonny, ale prawdę mówiąc ma zapach i niekoniecznie  może on pasować ludziom posiadającym wrażliwe powonienie. Mnie ten zapach trochę przeszkadza i drażni, ale nie na tyle, żeby zrezygnować z używania Epadermu. 

Krem bardzo dobrze nawilża i koi skórę. Dobrze się rozsmarowuje. Nie zawiera barwników i SLS. Nadaje się zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci. 

Nie widziałam go w Polsce, ale w UK można go na pewno kupić w drogeriach Boots. 

środa, 10 stycznia 2018

Serum intensywnie ujędrniające - Yves Rocher

Serum intensywnie ujędrniające to kolejny kosmetyk kupiony przeze mnie z serii Serum Vegetal i używany razem z wypełniaczem zmarszczek oraz reduktorem głębokich zmarszczek. 

Serum sprawdziło mi się najlepiej chociaż tak jak w przypadku pozostałych kosmetyków z tej serii,  nie widziałam po nich spektakularnych efektów. W przeciwieństwie do poprzednich dwóch kosmetyków opakowanie było bardzo dobre. Wyglądało ładnie, i było bardzo praktyczne pozwalając na idealne dobranie ilości kosmetyku do potrzeb skóry. Serum szybko się wchłaniało pozostawiając skórę napiętą i gładką.

sobota, 6 stycznia 2018

Woda różana - Make me BIO

Hydrolat (woda różana) z róży demasceńskiej z firmy Make me BIO to kolejny hydrolat, który stosowałam. Jest zamknięty w plastikowej butelce z atomizerem. Jest produktem w 100% naturalnym. Działa tonizująco i odżywczo. Regeneruje zmęczoną i dojrzałą cerę. Oczyszcza, zmniejsza zmiany trądzikowe, rozjaśnia cerę. Wygładza i uelastycznia skórę.

Hydrolatów używam od kilku lat, chociaż wcześniej nie miałam pojęcia o ich istnieniu i przeznaczeniu. Moimi ulubionymi są hydrolat z róży demasceńskiej oraz z neroli czyli gorzkiej pomarańczy.

Hydrolaty można używać zamiast toniku, do przemywania twarzy ale także do robienia kosmetyków (kremów, toników, płynów do demakijażu), jako dodatek do maseczek do twarzy (glinek) oraz np do włosów. 

Wodę różana z firmy Make me BIO na pewno wyróżnia piękny, różany zapach. Dzięki atomizerowi możemy używać go także do nawilżania i odświeżania skóry w ciągu dnia. Należy jednak pamiętać, że trzeba go później delikatnie zetrzeć ze skóry, gdyż inaczej niepotrzebnie ją wysuszymy. 

Nie przepadam za używaniem hydrolatów jako mgiełki do twarzy, używałam go więc w większości przypadków jako dodatku do płynu do demakijażu, który przygotowuje sobie i używam od kilku lat, do glinek oraz zamiast toniku.  

100 ml - ok 15 zł

środa, 3 stycznia 2018

Reduktor głębokich zmarszczek - Yves Rocher

Reduktor głębokich zmarszczek kupiłam razem z wypełniaczem zmarszczek wokół oczu i podobnie jak w przypadku wypełniacza nie zauważyłam jakiś spektakularnych efektów. 

Krem ładnie i szybko się wchłaniał, używałam go często nawet rano przed zrobieniem makijażu. Producent obiecuje nam natychmiastowe wypełnienie nawet najgłębszych zmarszczek (w jedną minutę, nawet najgłębsze zmarszczki wyglądają na zredukowane). Ja niestety nie zauważyłam takiej redukcji po zużyciu całego kremu, jestem więc lekko zawiedziona. 

Tak jak w przypadku wypełniacza zmarszczek, opakowanie reduktora jest mało wygodne i nie pozwala na precyzyjne nałożenie kremu. Zazwyczaj wyciskało mi się go zbyt wiele. 

Myślę, że można ten krem używać prewencyjnie, ale niestety nie powinniśmy oczekiwać cudów, które obiecuje nam Yves Rocher.



niedziela, 31 grudnia 2017

Koniec roku - kalendarz adwentowy Douglas

Koniec roku za pasem, naszło mnie więc na podsumowania. Ten rok był dla mnie wyjątkowo obfity w testowanie / kupowanie kosmetyków. Często takich, na które w poprzednich latach nie mogłam sobie pozwolić ze względów finansowych. Uświadomił mi też, jak często krótki jest cykl życia kremu czy maseczki. Część kosmetyków, które polubiłam, używałam poznikały z półek sklepowych zanim zdążyłam je zużyć i opisać. 

Końcówkę roku zamknęłam kupnem kalendarza adwentowego z Douglasa. Sprawiło mi to naprawdę dużo radości w grudniu.

Czy te kosmetyki były mi potrzebne? Szczerze mówiąc nie. Nie wykorzystam z nich wiele. Część już rozdałam, część dopiero rozdam. Część zostawię sobie na różne wyjazdy. 
Szczerze mówiąc, nie sprawdzałam wcześniej co znajduje się w kalendarzu. Chciałam sprawić sobie niespodziankę. I jestem zadowolona. Niektóre produkty, jak miniaturowy flakonik perfum Grande Ariana zachwyciły mnie swoim wyglądem. Zapach również mi odpowiada. Ze szminki i kredki do ust w kolorze naturalnym od razu zrezygnowałam gdyż nie nadawały się do moich suchych i spierzchniętych wiecznie ust. Również kolor nie bardzo mi odpowiadał. 

(na poniższym zdjęciu znajduje się tylko część kosmetyków / akcesoriów z kalendarza)

 

Pomino tych oczywistych minusów, nie wykluczam że w przyszłym roku również skorzystam z podobnej oferty - jeśli tylko będzie w moim zasięgu finansowym. 

Z okazji nadchodzącego nowego roku życzę wszystkim radości, szczęścia i wielu przyjemnych chwil oraz mnóstwa dobrze dobranych, sprawiających nam przyjemność kosmetyków!

sobota, 30 grudnia 2017

Maska do twarzy - odmładzająca - Bania Agafii

Dzisiaj przedstawię kolejną maseczkę. Tym razem jest to maska do spłukiwania Babuszki Agafii. Muszę przyznać, że nie przepadam za maskami do spłukiwania. Zawsze brakuje mi czasu, żeby ich użyć, stąd też nie robię tego zbyt często. Jednak do maseczki odmładzającej Agafii wracam najczęściej.

Jest to delikatna maska do twarzy z odżywczym mlekiem łosia oraz z ziołami syberyjskimi.  Odmładza, mocno nawilża, stymuluje odnowę komórek, podnosi elastyczność skóry i zrównuje koloryt skóry twarzy. 

Maska składa się w 100% z naturalnych składników:
  • mleko łosia – czterokrotnie bardziej odżywcze od mleka krowiego, ma silne działanie odmładzające
  • różeniec górski – dzięki zawartości kwasów organicznych i flawonoidów, przywraca skórze sprężystość i elastyczność
  • sachalinska morwa biała – dzięki zawartości karotenu i witamin z grupy B, działa wygładzająco i tonizująco na skórę
  • organiczny biały wosk pszczeli – ma działanie ochronne na skórę, zapobiega jej odwodnieniu.
Maska zapakowana jest w opakowanie z usztywnionej folii. Jest ono bardzo wygodne w użyciu. Bardzo ławo można z niego wycisnąć odpowiednią ilość kosmetyku. Ponieważ opakowanie jest bardzo lekkie i cienkie można je brać bez przeszkód na walizki w czasie wyjazdów (na pewno nie wpłynie na znacząco na wagę walizki). Opakowanie jest także bardzo odporne na zgniecenia a mimo moich obaw korek na prawdę trzyma bardzo dobrze. 

Sama maska ma delikatny i charakterystyczny zapach. W konsystencji wygląda jak lekki krem nawilżający. Po nałożeniu na twarz blednie, wchłania się i staje się prawie niedostrzegalna. Mimo lekkiej konsystencji nie spływa z twarzy.

Maseczkę zakładamy na 10 min na oczyszczoną skórę twarzy, następnie spłukujemy. Można ją stosować 1-2 razy w tygodniu

Cena: ok 7 zł za 100 ml

sobota, 23 grudnia 2017

Catchy Eyes Mascara - Gosh

Maskara Catchy eyes marki Gosh, to mój kolejny ulubiony tusz do rzęs. Zużyłam już kilka opakowań i kupuję go od jakiegoś czasu na zmianę z High Impact Mascara - Clinique.

Maskara delikatnie podkręca, wydłuża i podkreśla rzęsy. Ma intensywny, czarny kolor i naprawdę tak jak przy tuszu Clinique, ciężko znaleźć mi jakieś wady tego kosmetyku.

Jego dużą zaletą jest to, że nie skleja rzęs, nigdy nie zdarzyło mi się też, żeby tusz się obsypywał lub grudkował. Rzęsy naprawdę wyglądają świetnie a oczy zostają uwodzicielsko podkreślone.

sobota, 16 grudnia 2017

Giant Pro Double Liner - Gosh

Giant Pro Double Liner to eyeliner w pisaku wraz z kredką kajal. Eyeliner posiada elastyczną końcówkę, dzięki której możemy bardzo precyzyjnie rozprowadzić tusz po powiece. Tusz ma bardzo intensywny, czarny kolor. Bardzo ładnie wygląda na powiece i prawie w ogóle się nie odbija. Eyeliner jest bardzo łatwy w aplikacji, dzięki czemu nawet bez większej wprawy możemy zrobić precyzyjną kreskę. Jego największą wadą jest to, że bardzo szybko się zużywa. 

Bardzo ciężko mi się wypowiedzieć w temacie kredki. Praktycznie w ogóle jej nie używałam. Próbowałam zrobić nią kreskę na powiece ale od razu się odbijała na górnej powiece. Do przyciemnienia rzęs też nie bardzo mi pasowała.

Mogę polecić eyeliner dla osób, które malują się rzadko i nie mają wprawy. Używa się go dość łatwo i przyjemnie. Osoby z wprawioną ręką na pewno znajdą lepszy produkt, który starczy na dłużej. Kredki na pewno nie powinny używać osoby, którym tak jak mi, kreski odbijają się na górnych powiekach. 

sobota, 9 grudnia 2017

Long-Wear Waterproof Liner. Kredka do oczu - Bobbi Brown

Kilka miesięcy temu opisywałam rewelacyjny Long Wear Eyeliner Gel (tusz do kresek w żelu) z Bobbi Brown. W międzyczasie dokupiłam nowy kolor "Caviar Ink", który wydawał mi się ciemnym grafitem. W rzeczywistości okazał się jednak kolorem czarnym, jednak mniej intensywnym niż "Black". Niezależnie jednak od koloru nadal uważam ten produkt za fantastyczny!

W międzyczasie zużyłam dwa kolory kredki do oczu Long-Wear Waterproof: "Hazy Brown" oraz "Blackout". Jestem tym produktem nawet bardziej zachwycona niż tuszem w żelu. Kredki prawie nie odbijają się na górnej powiece, są bardzo trwałe i nasycone kolorem. To tak naprawdę jedyne kredki, które mogę używać i które po kilku godzinach nie znikają całkowicie z mojej powieki - nieelegancko odbite u góry. 
Mimo bardzo wysokiej ceny, wracam do produktów Bobbi Brown gdyż jako jedyne, których próbowałam sprawdzają się przy mojej cerze i budowie oka. 

Kolejnym produktem tej firmy, który biorę "pod lupę" jest Perfectly Defined Gel Eyeliner Eye-liner w kolorze "Chocolate Truffle". Za kilka miesięcy możecie się więc spodziewać kolejnej recenzji marki Bobbi Brown.

Kosmetyki Bobbi Brown możemy kupić w drogeriach Douglas. Z tego co się orientuje w Krakowie są jedynie w Galerii Krakowskiej i Bonarce. Ja zazwyczaj kupuję przez internet.

sobota, 2 grudnia 2017

Kamień peelingujący

Na kamień peelingujący natknęłam się w mojej ulubionej Krakowskiej drogerii Pigment i od razu kupiłam. Bo niby jest to produkt innowacyjny, wyrabiany ręcznie z naturalnej glinki i takie tam bajery. Musiałam to cudo wypróbować!

Wg informacji na opakowaniu kamień peelingujący to produkt: 
  • KOMPLEKSOWY (przeznaczony do złuszczania naskórka z całego ciała, masażu i wyrównaniu kolorytu skóry); 
  • TRWAŁY (nie zużywa się, nie ściera i nie zmienia swojej struktury); 
  • EKOLOGICZNY (wykonany w 100% naturalnej glinki); 
  • ESTETYCZNY (stanowi piękny element dekoracyjny - co do tego akurat mam duże wątpliwości; nie brudzi, nie kapie, nie osypuje się w czasie stosowania);
  • UNIWERSALNY (może być stosowany z dowolnym mydłem w płynie lub żelem do twarzy)
  • BEZPIECZNY (przebadany dermatologicznie)
Kamień możemy używać na dwa sposoby. Możemy nalać na niego mydło lub żel w płynie i masować nim ciało lub możemy masować nim wcześniej namydlone partie ciała. Należy pamiętać o dostosowaniu intensywności masażu do masowanych części ciała. 

Moje pierwsze wrażenie były negatywne. Mimo bardzo delikatnego masażu twarzy, otarłam sobie naskórek. Nie polecam! Nie było alni ładnie ani estetycznie ani przyjemnie!

Od tej pory używam kamienia  tylko i wyłącznie do masażu ciała. I też nie widzę jakiś specjalnych efektów czy rezultatów.  Dużo bardziej sprawdza mi się zwykły peeling czy rękawica do masażu. Tak więc raczej nie wrócę już do tego produktu, bo jestem nim mocno zawiedziona.

Na plus mogę dodać, że rzeczywiście się nie kruszy i nie zmienia koloru. 

A jakie są Wasze doświadczenia z użyciem kamienia peelingującego? Używaliście lub macie w planach go przetestować?


sobota, 25 listopada 2017

All that rose mask - SKIN79

Kolejna maseczka z firmy Skin79 i od razu też kolejna miłość od pierwszego użycia. Tym razem pierwszą rzeczą, która mnie zachwyciła zaraz po otwarciu maseczki, był cudowny, różany zapach. Poczułam się jak w różanym ogrodzie i prawdę mówiąc z powodu tego zapachu trzymałam maskę na twarzy o wiele więcej czasu niż było to zalecone. 

Maska ma działanie kojące, łagodzące, nawilżające i antyseptyczne. Dzięki wyciągowi z róży, ma również działanie przeciwzmarszczkowe. Reguluje krążenie, wzmacnia naczynka oraz zmniejsza zaczerwienienia. Polecana jest dla cery wrażliwej, zmęczonej, szarej oraz z pierwszymi oznakami starzenia.

Osobom bardzo wrażliwym mocny zapach różany może przeszkadzać, ale mnie sprawił dużo przyjemności.

Dla mnie minusem jest marna instrukcja obsługi. Maska składa się z dwóch płacht. I tak naprawdę nie do końca wiadomo jak ją nałożyć. Czy obie maski pozostawić na twarzy (byłoby to dość trudne) czy może zostawić jedną (którą?). Płachta jest też dość gruba. Jednak plusem tej grubości jest to, że się ładnie rozkłada na twarzy. 

Cena: 14,99 zł

sobota, 18 listopada 2017

Krem na okolicę oczu, ust, szyję - Jadwiga

Odżywczo regenerujący krem na okolicę oczu, ust, szyję z polskiej firmy Jadwiga to produkt wybitny.

Krem jest przeznaczony do pielęgnacji delikatnej i cienkiej skóry właśnie wokół oczu, ust i na szyi. Nadaje się do każdego rodzaju cery. Jedno z jego głównych zadań to niwelowanie opuchlizny i cieni pod oczami. Tego niestety nie mogę zweryfikować, bo nie mam z tym problemu. Mogę natomiast potwierdzić, że krem utrzymuje długotrwały poziom nawilżenia. Poprawia jędrność, elastyczność. Również wygładza.

Zawiera m.in. kwas hialuronowy, kolagen, olej jojoba, D-panthenol oraz naturalne filtry UV. 

Krem bardzo dobrze się wchłania. Jego zapach jest właściwie niewyczuwalny. Ma też bardzo dobry stosunek ceny do jakości. Naprawdę polecam! Myślę, że naprawdę warto go mieć u siebie na półce z kosmetykami!
Cena za 50 ml - 25,99 zł

P.S. Niestety nie udało mi się zrobić lepszego zdjęcia :(

sobota, 11 listopada 2017

Wrinkle Snail Mask - Dr.G

Wrinle Snail Mask to kolejna maseczka Dr.G którą wypróbowałam. Wszystkie jej składniki są pochodzenia naturalnego. Nie zawiera chemicznych konserwantów, sztucznych barwników, olejów mineralnych, benzofenonu i trietanoleminy. Przeznaczona jest głównie dla skóry dojrzałej lub z pierwszymi objawami starzenia się. Zawiera wyciąg ze śluzu ślimaka, koenzym Q10, olej z wiesiołka i witaminy. Płachta wykonana jest z celulozy.

Kolejny raz dobry skład maseczki Dr.G wprowadził mnie w nieukrywane zadowolenie. 

Maseczka dobrze trzyma się twarzy, chociaż jest trochę sztywna. Ma bardzo dużo płynu, który można wsmarowywać w twarz, szyję i dekolt. Nie zauważyłam jakiejś znaczącej poprawy stanu skóry twarzy po użyciu jednorazowym ale na pewno dam tej maseczce jeszcze szansę, gdyż twarz po jej użyciu była ładnie napięta i nawilżona.   

środa, 8 listopada 2017

Wypełniacz zmarszczek wokół oczu i ust 2 w 1 - Yves Roche

Bardzo lubię kosmetyki Yves Rocher, to że są naturalne, roślinne i nietestowane na zwierzętach (chociaż wątpliwości budzi to, czy również w Chinach te kosmetyki nie są na nich testowane). 

Tak czy inaczej kosmetyków marki Yves Rocher używam z przerwami od ponad 18 lat - do tej pory jednak nie były opisywane na blogu. 

Ostatnio wzięłam "pod lupę" kosmetyki przeciwzmarszczkowe z tej firmy. Jako pierwszy zużyłam wypełniacz zmarszczek wokół oczu i ust. 

Wypełniacz zmarszczek wokół oczu i ust 2 w 1 z serii Serum Végétal to kosmetyk, który wg producenta widocznie zmniejsza cienie pod oczami oraz redukuje kurze łapki i bruzdy wokół ust. Niestety osobiście nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego efektu. Będąc jednak zupełnie szczerą przy żadnym kosmetyku do / pod oczy go nie zauważyłam! 

Kosmetyk bardzo dobrze się wchłania i nawilża skórę. Myślę więc że można go spokojnie używać prewencyjnie przeciw pojawianiu się kolejnych zmarszczek. Jak dla mnie jego największą wadą jest opakowanie. Tubka jest po prostu niewygodna. Bardzo ciężko jest dozować odpowiednią ilość produktu. Zazwyczaj wyciska się go zbyt dużo. Niby można go wsmarować w twarz ale jednak niesmak pozostaje. 


sobota, 4 listopada 2017

High Impact Mascara - Clinique

High Impact Mascara z Clinique to od lat moja ulubiona maskara. Mimo ciągłych zdrad z mojej strony i testowania innych tuszów do rzęs, wracam do niej stale i niezmiennie jak wraca się do kosmetyku, na którym nigdy się nie zawiodło. 

Po użyciu maskary Clinique rzęsty mam wyraźnie pogrubione, lekko podkręcone, dużo ciemniejsze i wyraźniejsze. Tusz się nie rozmazuje, nie kruszy. Zasadniczo nie skleja też rzęs, chociaż zdarzyły mi się przypadki, że niestety taki egzemplarz mi się trafił. Nie wiem, czy tusz był stary, czy ja zbyt długo go używałam... zasadniczo jednak naprawdę nie narzekam z tego powodu. 

Po nałożeniu jednej warstwy rzęsy wyglądają bardzo naturalnie. Po nałożeniu kolejnej zaczyna się już makijaż wieczorowy (wg moich standardów).

Jego dodatkową zaletą jest to, że nie uczula.
Jeśli miałabym wybrać mój no1 w kategorii tuszy do rzęs to byłby to na pewno High Impact Mascara z firmy Clinique

cena: 79 zł

środa, 1 listopada 2017

Cleanest Coconut Cleansing Oil - Skin79

Opisywałam już olejek Cleansing oil. Make up remover z firmy Nacomi oraz z Resibo Olejek do demkijażu - siłą rzeczy będę więc porównywała produkt firmy Skin79 z oboma tymi olejami. 

Przede wszystkim wielkim plusem olejku Cleanest Coconut Cleansing Oil jest jego opakowanie. Bardzo eleganckie, bardzo przyjemne w użyciu, praktyczne i po prostu ładne. Pompka pozwala delikatnie i wygodnie dozować interesującą nas ilość produktu. Jeśli nie zgubimy zabezpieczenia, będziemy mogli wygodnie transportować olejek w podróży. 


Olej nie ma zapachu, po wyciśnięciu na rękę z przezroczystego robi się matowo - kremowy i zmienia kolor na biały. Dość dobrze zmywa makijaż. Nie można jednak poprzestać tylko na olejku - trzeba zastosować jeszcze później żel, piankę lub mleczko. 
W przeciwieństwie do olejków z Nacomi czy Resibo nie zostawia w ogóle tłustej warstwy na skórze. Podejrzewam, że większości osób będzie to akurat bardzo pasowało. Ja jednak, wolę pod tym względem poprzednio opisywane olejki. Mam bardzo suchą skórę i tłusty film z tamtych olejków dawał mi uczucie ukojenia. 

W składzie Cleanest Coconut Cleansing Oil znajdziemy olej z krokosza barwierskiego oraz olej kokosowy. Jest więc bardziej ubogi, niż opisywanych przeze mnie wcześniej olei. 

Do zmycia makijażu i masażu skóry starczają mi ok 2-3 pompki. Po zmyciu olejku używałam Pearl Luminate ze Skin79 (jako drugi etap demakijażu)

Olej jest najdroższy z tych, które dotychczas testowałam bo kosztuje 79 zł za 150 ml
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...