sobota, 2 listopada 2019

Mydło do włosów na konopnym sznurku - Cztery Szpaki

Mydło do włosów dostałam w prezencie urodzinowym. Bardzo spodobał mi się pomysł, na szampon w kostce. Do tej pory używałam tylko tych z Lush'a, tym razem miałam więc okazję wypróbować czegoś z rodzimego rynku. 

Mydło do włosów w kostce z zawieszką ze sznurka konopnego jest świetną,  ekologiczną alternatywną dla tradycyjnych szamponów (zawsze zapakowanych w plastikowe opakowanie).

Zalet to mydło ma dużo. Świetnie się pieni, dobrze myje włosy nawet pokryte olejem (plus dla wszystkich włosomaniaczek). Jak już wspomniałam jest bardzo ekologiczne. Bałam się, że bardzo szybko się skruszy i nie da się go już używać zawieszając na sznurku. Jednak wbrew obawom - mydło prawie do samego końca było świetnie przymocowane i wciąż można go było zawieszać na haczku. 

Włosy po umyciu są miękkie i błyszczące. Z minusów - mam wrażenie że wypłukuje farbę. 

sobota, 26 października 2019

Płyn micelarny 3w1 Owies - Green Pharmacy

Płyn micelarny 3 w1 Owies kupiłam kilka jakiś czas temu w drogerii Pigment w dość przystępnej cenie. Bardzo lubię płyny micelarne więc nie było mnie ciężko namówić na ten zakup. 

Płyn jest bezzapachowy. Bardzo dobrze oczyszcza skórę twarzy, oczu i ust z makijażu. Jest bardzo delikatny i nie powoduje podrażnień. Właściwie same plusy i mimo tych wszystkich zalet, nie należy do moich ulubieńców i źle mi się z niego korzystało. 

Przede wszystkim ten produkt nie wymaga spłukiwania. Jednak po raz pierwszy odkąd używam płynów micelarnych czułam, że potrzebuje jednak ten płyn z twarzy usunąć. Miałam wrażenie że twarz zamiast oczyszczona jest lepka. Być może jest to spowodowane obecnością panthenolu, ale pewności nie mam. 

Podsumowując:

  • jest to naprawdę świetny produkt dla skór wrażliwych;
  • bardzo dobrze oczyszcza skórę;
  • nadaje się dla osób noszących szkła kontaktowe;
  • można nim zmywać makijaż całej twarzy (także oczu);
  • może sprawiać nieprzyjemne uczucie lepkości po użyciu;
  • nie jest drogi


sobota, 19 października 2019

Cloud Mask Bąbelkująca, Maseczka Detoksykująca, Merry Berry - Bielenda

Merry Berry to pierwsza maseczka Bielandy którą użyłam. Po nałożeniu na twarz niebieska maseczka bardzo szybko zaczyna delikatnie bąbelkować, rosnąć i zamieniać się w lekko niebieskawą piankę. 

Maseczkę należy trzymać na twarzy kilka minut, następnie wmasować w twarz i po chwili spłukać. Cała procedura nie jest czasochłonna a sam proces bąbelkowania i rośnięcia maseczki delikatnie łaskocze po twarzy i jest dość zabawny.

Na maseczce pisze, że ma kolor i zapach prawdziwych jagód. Dla mnie zapach wydawał się dość sztuczny. 

Po użyciu maseczki nie zauważyłam wielkiego efektu "Łał" ale po żadnej maseczce tego typu nie było tego efektu. 

Maseczka jest dość tania i można od czasu do czasu jej spokojnie użyć. 

sobota, 12 października 2019

Profesjonalny peeling na bazie 10% kwasu glikolowego - Avon

Kilka miesięcy temu kupiłam w Avon peeling na bazie kwasu glikolowego. Miałam cichą nadzieję, że będzie tańszą alternatywą One step moisture up pad -z COSRX. Zasada działania obu peelingów jest podobna. W pudełeczku znajdują się płatki nasączone kwasem, którymi po prostu "mizia" się po twarzy. 

Jest to wygodna alternatywa dla tradycyjnych peelingów. Jest szybsza i "czystsza". 

Porównując te oba peelingi niestety widać sporą różnicę na zdecydowaną niekorzyść tego z Avonu. 

Przede wszystkim peeling z Cosx jest dwustronny. Tak więc mamy i złuszczenie i nawilżenie. Peeling a Avonu ma tylko jedną stronę. 

Różnica która rzuca się w oczy za pierwszym razem to to, że peeling z Cosrx jest mocno nawilżony. Ten z Avonu natomiast jest właściwie jedynie lekko wilgotny. Na początku myślałam, że jest po prostu stary. Potem jednak doszłam do wniosku, że wszystko z nim w porządku. Po prostu "ten typ tak ma!"

Peelingi różnią się też pojemnością. Ten z Corsrx ma 70 płatków a ten z Avon tylko 30. 

Po użyciu peelingu z Avon szczypała mnie mocno twarz, co niestety nie składnia mnie ku ponownemu zakupowi tego produktu. 

Reasumując. Peeling z Avon niestety się u mnie nie sprawdził i tylko umocnił mnie w przekonaniu, że kosmetyki z Avonu są po prosu słabe.
A tak na marginesie to mam za to dwa koce i szal na zimę z Avonu i muszę przyznać, że te są po prostu rewelacyjne! Szkoda, że o kosmetykach nie można powiedzieć tego samego.

sobota, 5 października 2019

pomadka 3w1 - DIBLANC

Pomadkę Diblanc kupiłam w lipcu widząc jaki ładny efekt daje na ustach koleżanki. Nie mogłam się powstrzymać przed zakupem, mimo że ta szminka jest dość droga. 

Po otwarciu pomadki może nas zdziwić, że jest biała! Jednak po jednorazowym użyciu usta nabierają delikatnego koloru a po każdym kolejnym użyciu, kolor staje się coraz bardziej intensywny. Wciąż jest jednak dość delikatny, żeby nadawał się np. do pracy.  Trzeba też przyznać że na ustach utrzymuje się wyjątkowo długo. 

Czytając opis szminki, możemy przeczytać, że długotrwale nawilża usta. I tu rozczarowanie. Nawilża, to fakt. Jednak w moim przypadku to nawilżenie jest za słabe i nie starcza na długo. Mimo wszystko szminka nie dość że ładnie się prezentuje w torebce to daje też bardzo dobry efekt na ustach. 

Jestem raczej przekonana, że będę chętnie wracała do tej pomadki.

sobota, 28 września 2019

After sun lotion - Charmine Rose

Łagodzący balsam po opalaniu Charmine Rose dostałam w prezencie urodzinowym. Muszę się przyznać, że nie bardzo lubię kosmetyki "po opalaniu". Zazwyczaj są dla mnie zbyt delikatne i nie widzę po ich użyciu żadnego efektu.

Zupełnie inaczej było z balsamem "After sun". Zaskoczył mnie BARDZO pozytywnie. Przede wszystkim ma śliczny, delikatny zapach przywołujący w moich myślach słoneczne wakacje. Jego kolejną zaletą jest to, że sprawdził się całej mojej rodzinie. Moi chłopcy nie narzekali, że się cali "kleją" lub za mocno pachną. Każdy był zadowolony. Do tego balsam bardzo dobrze nawilża skórę i łagodzi ją po opalaniu. 

Opakowanie ma bardzo wygodną pompkę, dzięki czemu w łatwy sposób można zużyć balsam do końca. 

Jak na razie nie zauważyłam żadnych wad tego produktu!

sobota, 21 września 2019

Phytochemical Skin Supplement Sheet Mask (Anthocyanin/Lifting) - Missha

Od dawna nie było nic o maseczkach, a to ciągle jest jeden z moich ulubionych zabiegów pielęgnacyjnych, aczkolwiek ostatnio troszkę zaniedbany. 

Jakiś czas temu kupiłam niebieską maseczkę Misshy. Przeleżała jakiś czas w łazience i w końcu w pochmurny, chłodny poranek  została użyta. 
Maseczka zawiera dodatek antocyjanów pozyskiwanych z winogron oraz ciemnych owoców. Uelastycznia skórę i powoduje że jest bardzo gładka i nawilżona.
Bardzo ładnie pachnie i jest dość długo "wilgotna" dzięki czemu można ją trzymać odrobinę dłużej niż jest to zalecane.
Na pewno kupię ją ponownie! 

sobota, 14 września 2019

Color Boost; pink blush - EOS

Kolejny balsam do ust z firmy EOS. Ostatni jak na razie z mojej kolekcji po Pink Grapefrui, którym byłam mocno rozczarowana oraz Lip Balm Active Protection, Aloe, który spodobał mi się już bardziej, ale też nie byłam nim zachwycona. 
 Color Boost znacznie poprawił moją raczej negatywną opinią o balsamach EOSa. Jest naprawdę "fajny". Biały balsam, po rozprowadzeniu na ustach przybiera delikatny różowy kolor (podobno u każdego będzie troszkę inny). Do tego nie razi swoim zapachem i przyjemnie nawilża usta. 
Jak dla mnie jedyny minus to jak zawsze okrągłe opakowanie, które jednak często nie łatwo mi otworzyć (przez często nakremowane ręce). 

sobota, 7 września 2019

Mleczko do opalania do ciała z wyciągiem z mikołajka nadmorskiego SPF 50 - Ives Rocher

Koniec wakacji. Na tą końcówkę chciałam napisać jeszcze o mleczku do opalania ciała z wyciągiem z mikołajka nadmorskiego. Zabraliśmy się go ze sobą na wakacje do Chorwacji. I okazał się rewelacyjny. Używała go cała nasza trzy osobowa rodzina. I każdemu pasował. 

Jego ogromną zaletą jest to, że świetnie się rozsmarowuje na skórze i szybko wchłania. Nie ma problemu ze smugami i białymi śladami na strojach (pozostałościami cynku). Na prawdę polecam!

sobota, 31 sierpnia 2019

Krem do rąk - Yves Rocher

Maleńkie kremy do rąk z Yves Rocher to od jakiegoś czasu moje "must have". W każdej torebce mam jeden. 

Jak już pisałam, kremy są niewielkie. Mają 30 ml i bez problemu można je zmieścić do torebki. Na prawdę nie zajmują dużo miejsca. 

Możemy wybrać kilka wariantów zapachowych: kokos, mango, wanilia, oliwka. Kremy bardzo dobrze nawilżają skórę dłoni nie zostawiając na nich tłustej warstwy. 
Na początku przeszkadzał mi dość intensywny zapach tych kremów. Ale na szczęście szybko przywykłam. 
Jedyny minus jaki widzę to cena. Kosztują 12,90 zł. A wiec możemy w tej cenie kupić już całkiem przyzwoity krem do rąk w większej pojemności. Jednak tym razem płacimy więcej właśnie za mniejszy, wygodny rozmiar. 

sobota, 24 sierpnia 2019

Woda toaletowa Monoï de Tahiti - Yves Rocher

Kolejna odsłona serii "monoï de Tahiti" - woda toaletowa. Świetnie współgra z żelem do mycia ciała oraz suchym olejkiem do ciała. Kupiłam ją jako ostatni kosmetyk z serii i prawdę mówiąc mam mieszane uczucia. 

Z jednej strony woda toaletowa rzeczywiście doskonale uzupełnia pozostałe kosmetyki z serii. Z drugiej strony na prawdę bardzo mi przeszkadza obecny w niej alkohol. Z mojej perspektywy jest zbyt mocno wyczuwalny zaraz po użyciu. Moja skóra bardzo nie lubi alkoholu i źle go znosi. Nie jestem więc pewna, czy kupiłabym tą wodę toaletową ponownie...
Inne kosmetyki z serii Monoï de Tahiti:

sobota, 17 sierpnia 2019

Szampon-żel pod prysznic Monoï de Tahiti - Ves Rocher

Szampon-żel pod prysznic Monoï de Tahiti kupiłam ok 2 tygodni później niż olejek do ciała. Skuszona zapachem olejku, zapragnęłam mieć więcej kosmetyków w tej samej gamie zapachowej. Ten zapach poprawia mi nastrój i samo to już starczy żeby usprawiedliwić kolejne zakupy. 

Nie bardzo lubię połączenia szamponu z żelem. Do tej pory w 100% używanych przez mnie tego typu kosmetykach szampon do włosów był po prostu tragiczny. A przynajmniej moje włosy wyglądały tragicznie po użyciu tego typu specyfiku. Tym razem było jednak inaczej. Nie dość że ten produkt sprawdza mi się jako żel do mycia ciała, to jeszcze moje włosy na prawdę go lubią. Do tego ten zapach... Cudo! 

Muszę też przyznać, że ten szampono - żel jest dość wydajny. Tak więc polecam!

sobota, 10 sierpnia 2019

Rozświetlający suchy olejek do ciała Monoï de Tahiti - Yves Rocher

Mam ostatnio wrażenie, że co roku spotyka mnie jakaś kosmetyczna niespodzianka. Myślałam, że po zeszłorocznym odkryciu olejku ze złotym brokatem z Nuxa nie znajdę już lepszego kosmetyku na lato, który tak dobrze zaspokoi moje lekko wygórowane oczekiwania. Tym czasem jednak miła Pani w Yves Rocher namówiła mnie na podobny olek do tego Nuxowego. Też na lato, też ze złotymi drobinkami, też pachnący. 

Na początku w ogóle nie miałam ochoty go kupować, miałam już zakupiony na ten sezon olejek z Nuxa. Jednak duża zniżka była niezwykle kusząca. Kupiłam. 

Co mnie zaskoczyło na początku? Bardzo mocny, odurzający zapach. Dużo intensywniejszy niż w wersji Nuxowej. Na początku myślałam, że to będzie dla mnie nie do przeskoczenia. Zapach jest tak intensywny, że nie trzeba już używać perfum. A właściwie nie da się. Albo nasze ulubione perfumy, albo olejek. 

Na początku więc wybierałam perfumy i inne kosmetyki. Później jednak postanowiłam spróbować i zakochałam się od drugiego wejrzenia. Ale za to miłością totalną. 

Olejek jest cudowny. Szybko się wchłania a złote drobinki pozostawione na skórze dobrze się trzymają i ją rozświetlają. Przy opaleniźnie wygląda to rewelacyjnie.

Czy warto kupować w w takiej sytuacji oba olejki? Myślę że nie ma sensu. Albo Nuxe albo Yves Rocher. Szczególnie, że do obu można dokupić pełną gamę kosmetyków pielęgnacyjnych. Z drugiej strony jeśli ktoś lubi często zmieniać kosmetyki lub jak ja, zakocha się w obu i w zależności od nastroju raz wybiera delikatniej pachnący olejek z Nuxa lub bardziej intensywny zapach z Yves Rocher to zakup obu móże okazać się dobrym pomysłem. 

O ile kosmetyki z Nuxa możemy kupić cały rok, seria Monoï de Tahiti, jest serią limitowaną, a więc należy się pospieszyć z zakupem. 

Na zachętę powiem jeszcze, że oba te olejki pachną przepięknie; wakacjami, plażą i słońcem. 
Inne kosmetyki z serii Monoï de Tahiti:

sobota, 3 sierpnia 2019

Olejek różany do mycia twarzy - Bielenda

Od dawna zachwycam się różnymi olejkami do mycia twarzy. Tym razem wybór padł na olejek różany z Bielandy. Ma bardzo delikatny różany zapach i wygodne opakowanie z pomkną. 

To dobry wybór dla osób, które chcą korzystać z dobrodziejstw olejków do zmywania makijażu / mycia twarzy a nie przepadają za poczuciem posiadania na niej tłustej warstwy.

Olejek po nałożeniu zmienia się w biały płyn, który w ogóle nie jest tłusty. Dość wygodnie myje się nim twarz, dość dobrze zmywa też makijaż (chociaż ja zawsze używam kilku produktów do jego zmycia).

Czasami piekły mnie oczy po jego użyciu, ale nie na tyle, żebym była z tego produktu niezadowolona. 

Na plus może dodać, że olejek nie zawiera SLS i SLES. 

sobota, 27 lipca 2019

Tres Haute Protection Emulsion SPF 50+; Very High Protection Emulsion SPF 50+ - Avene

Emulsje z bardzo wysoką ochroną przeciwsłoneczną z Avene kupiłam na fali czerwcowo - lipcowej fali upałów. Muszę przyznać, że od lat jak bumerang wracam do kosmetyków tej marki i zawsze mi dobrze służą. Moja skóra a także skóra moich chłopaków, bardzo je lubi. 

Emulsja spodobała mi się między innymi z powodu swoich małych rozmiarów. Bez problemu mogłam ją wcisnąć do damskiej torebki i ani za bardzo nie ciążyła ani nie zajmowała zbyt wiele miejsca. 

Rozmiar niestety to zarówno plus jak i minus. Zużyliśmy ten balsam podczas jednego wypadu nad wodę czteroosobowej rodziny. Fakt, że smarowaliśmy nim całe ciało i to kilkukrotnie można uznać za dowód, że produkt ten jest dość wydajny. 

Kosmetyki Avene zawierają wodę termalną Avene i co równie istotne jest to marka przyjazna środowisku. 

poniedziałek, 22 lipca 2019

Płyn micelarny 3 w 1 do demakijażu twarzy, oczu i ust - Cien

Płyn micelarny 3 w 1 do demakijażu twarzy, oczu i ust Lidlowej marki Cien kupiłam z ciekawości. Po pierwsze słyszałam o nim dość pozytywne opinie a po drugie był w bardzo przyzwoitej cenie.

Na opakowaniu pisze że min 90% składników w nim zawartych jest pochodzenia naturalnego. Jest też "vegan friendly".

Lubię płyny micelarne. Szczególnie takie, które nadają się do demakijażu oczu. Są wygodne. Starczy jeden kosmetyk, kilka wacików i już mamy zmyty makijaż. Nie trzeba nawet twarzy spłukiwać.

Niestety płyn micelarny marki Cien w ogóle mi nie służył. Szczypała mnie po nim cała twarz, szczypały oczy i nie było to przyjemne uczucie.

Moja koleżanka ma i bardzo lubi ten płyn, ale dla bardziej wymagających i delikatnych cer - nie polecam!

sobota, 13 lipca 2019

Pianka pod prysznic Swedish Spa Ocean Foam - Oriflame

Pianką pod prysznic z Oriflame zainteresowałam się po zakupie i wypróbowaniu pianek pod prysznic z Douglasa. Miałam nadzieję, że okaże się równie przyjemna w użyciu jak te Douglasowe. 

Pianki z Oriflame używa się bardzo przyjemnie. Jest delikatna i łagodna. Jej jedynym minusem jest...zapach. Na początku mnie odrzucał. Nie mogłam go znieść. Później odrobinę się przyzwyczaiłam i udało mi się ją zużyć. Jednak nie kupiłabym jej ponownie. Chyba najlepszym rozwiązaniem w takich przypadkach jest próba poznania zapachu przed zakupem, o co niestety jest trudno. 

sobota, 6 lipca 2019

Szampon do włosów farbowanych - Equilibra

Od pewnego czasu testuje różne kosmetyki z firmy Equilibra. Polubiłam kosmetyki tej firmy, Ostatnio kupiłam dwa szampony. Jednym z nich był szampon do włosów farbowanych. Zużyłam go dość szybko i muszę przyznać, że z dużą przyjemnością. 

Szampon nie obciążał włosów i świetnie się nadawał do codziennej pielęgnacji. Używałam go zazwyczaj z odżywką do spłukiwania z Yves Rocher ale także z innymi. Zawsze byłam zadowolona. 

Szampon nie zawiera SLS i parabenów oraz sztucznych barwników. Coś na co warto zwrócić uwagę to filtr przeciwsłoneczny zapobiegający utlenianiu się koloru.

sobota, 29 czerwca 2019

Anew ultimate emulsja z bioaktywnym złotem na noc - Avon

Anew ultimate emulsja z bioaktywnym złotem na noc to kolejny kosmetyk, na który się skusiłam tylko dlatego, że się ładnie, złociście mienił. I niestety jak prawie zawsze w takiej sytuacji, byłam z zakupu niezadowolona. Na prawdę nie rozumiem, dlaczego ładnie wyglądające i przyciągające uwagę kosmetyki, muszą być tak słabe. Jedynym wyjątkiem od reguły jaki sobie przypominam, to  opisywane jakiś czas temu kosmetyki Nuxe.

Wg zapewnień producenta "luksusowa" emulsja na noc (z bioaktywnym złotem) chroni włókna kolagenowe oraz redukuje głębokie zmarszczki. Powinna też mocno nawilżać skórę twarzy. 

Smutna prawda jest taka, że ani nie zauważyłam nawilżenia ani zredukowania nawet niewielkich "kurzych łapek". Dodatkowo skóra mocno "szczypała" po jego użyciu. Po wielu podjętych próbach, zużyłam go w końcu do smarowania stóp. Do niczego więcej się nie nadawał, a stopom w końcu też należy się odrobina złotego luksusu. 

sobota, 22 czerwca 2019

Primer plus + Base hydration - Gosh

Primer plus + Base hydration to baza nawilżająco wygładzająca. Bardzo dobrze się rozprowadza i nawilża skórę. Można jej używać bez kremu, nawet będąc posiadaczem skóry przesuszonej, chociaż ja z przyzwyczajenia używałam jej razem z kremem. 

Według zapewnień producenta baza powinna korygować drobne zmarszczki oraz niedoskonałości cery. Powinna również znacznie przedłużać trwałość make-up'u. Na te właściwości bazy najbardziej liczyłam i na nich najbardziej się zawiodłam. Niestety nie zauważyłam takich właściwości a super nawilżenie skóry twarzy to za mało, żeby kupić ponownie ten kosmetyk. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...