sobota, 15 czerwca 2019

Gąbka Konjac Rainforest MINI małpa z czerwoną glinką - The Konjac Sponge Company

Kolejny Konjac w mojej kolekcji to małpka z czerwoną glinką. I o ile nie byłam zadowolona z gąbki z węglem drzewnym o tyle ta z czerwoną glinką bardzo dobrze mi się sprawdziła. Nie miałam w końcu poczucia, że po jej użyciu mam rozszerzone pory oraz więcej wągrów niż przed jej użyciem, a tak dokładnie było przy użyciu gąbki z węglem drzewnym.  

Gąbka Konjac Rainforest MINI małpa z czerwoną glinką to był trafiony zakup. Ta gąbeczka jest polecana dla cery suchej, zmęczonej, z przebarwieniami i kruchymi naczynkami. Sprawdziła mi się bardzo dobrze.

Jedynym minusem tej gąbeczki, dokładnie jak tej z węglem drzewnym, są mikroskopijne wręcz rozmiary. To powoduje, że nie używa się jej zbyt wygodnie. 

sobota, 8 czerwca 2019

Maska do dłoni i stóp z mikrosrebrem - PODOPHARM

Maskę do dłoni i stóp z mikrosrebrem kupiłam po zużyciu maści do popękanej i zrogowaciałej skóry stóp. Chciałam sprawdzić, czy ten produkt będzie równie dobry jak maść. 

Maska jest wskazana do intensywnej regeneracji dłoni i stóp. Zawiera olej bawełniany, witaminę E, masło shea i lanolinę. W swoim składzie ma też mikrosrebro, panthenol oraz mocznik.  

Niestety moje obawy, co do faktu, że jeśli produkt nadaje się i do rąk i do nóg, to nie może być dobry dla obu tych części ciała, się sprawdziły. O ile maska nadaje się świetnie do pielęgnacji suchych rąk, o tyle już z problematyczną i pękającą skórą stóp sobie nie radzi. Używam jej więc tylko do rąk, a do nóg używam maści do popękanej i zrogowaciałej skóry stóp. W tym zestawie oba produkty dają radę. 

sobota, 1 czerwca 2019

Dotleniająca maska żelowa - Hydration Recovery Aerating Gel Mask - Lähde - Lumene

To już (chyba) ostatni kosmetyk z serii Lähde, który opisuje. Odświeżająca maska żelowa to był przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Muszę przyznać, że bardzo ją lubię i na pewno kupię w przyszłości kolejne opakowanie. Jak wszystkie kosmetyki z serii, formuła maski jest oparta na arktycznej wodzie źródlanej oraz wyciągu z arktycznej brzozy. 

Maskę można używać na dwa sposoby. Jeden z nich to nałożenie sporej ilości produktu na twarz i pozostawienie jej do 10 minut a następnie zmycie. Drugi to nałożenie maski i pozostawienie jej na noc (zamiast kremu). Ja preferuje ten drugi sposób. 

Maska bardzo szybko się wchłania. Ma lekką, żelową konsystencję i przyjemny zapach. Bardzo dobrze nawilża skórę twarzy. Polecam! 

sobota, 25 maja 2019

Nawadniające serum do twarzy - Lähde - Arctic Dew Aqua Serum - Lumene

Kolejny zakupiony przeze mnie produkt Lumene z serii Lähde to serum do twarzy. Polubiłam tą serię więc i serum musiałam wypróbować. Formuła kosmetyku jest oparta, tak jak w całej serii, na arktycznej wodzie źródlanej. Ma lekko żelową konsystencję, która bardzo dobrze się wchłania i nawadnia skórę twarzy. Wg zapewnień producenta, serum rozświetla twarz oraz niweluje drobne zmarszczki (dzięki zawartości kwasu hialuronowego). Nie zauważyłam jednak tego efektu. 

Prawdę mówiąc nie polubiłam tego produktu, chociaż nie umiem powiedzieć tak naprawdę dlaczego. 

sobota, 18 maja 2019

Maska nawilżająca na tkaninie # LuckySeal - Selfie Project

Maseczka # LuckySeal to kolejna świetna maseczka, którą dostałam w prezencie o Ani (raz jeszcze dziękuję). Maseczka nawilża oraz rozświetla. Zwiera olej migdałowy i algi morskie.
Używając tej maseczki osiągamy, jak to czasami mówię, efekt "łał!'. Skóra jest jędrna, nawilżona, przyjemna w dotyku. 

Dodatkowo maseczka ma nadrukowany bardzo zabawny obrazek. Nic, tylko robić selfie! 

sobota, 11 maja 2019

Breath of Amazonia; Beauty of Hawaii; Polynesian Dream - Douglas

Po bardzo dobrym wrażeniu jakie miałam po użyciu Almond Oil & Sesame postanowiłam przetestować kolejne pianki do mycia marki Doulgas. 

Postanowiłam połączyć wszystkie te opisy w jeden, gdyż tak naprawdę jeśli chodzi o komfort używania to wszystkie pianki były takie same: delikatne, dobrze myjące, nie wysuszające skóry. To co je różniło, to zapach. Różnica była na tyle znacząca, że po zużyciu kolejnych trzech zapachów, do dwóch już na pewno nie wrócę. 

Piankę 'Breath of Amazonia' dałam do zużycia mężowi. Miała mocny, męski zapach. Nie byłam w stanie jej używać. Zapach był na tyle intensywny, że zamiast mnie relaksować, powodował bardzo negatywne odczucia. Na pewno nie wrócę do tej pianki i do tego zapachu.
Trochę lepiej było z zapachem 'Beauty of Hawaii'. Nie podobał mi się, ale byłam w stanie go zużyć (starając się to zrobić jak najszybciej). Był na tyle delikatny i nienachalny, że mogłam go używać. 
Po tych dwóch piankach mocno zrezygnowana sięgnęłam po ostatnią w mojej kolekcji 'Polynesian Dream'. Ten zapach bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Bardzo mi się spodobał. Lekko morski zapach kojarzy mi się z wakacjami. Chętnie do niego wrócę jeśli tylko będzie znów na promocji. 
Podsumowując ten wpis, pianki jak najbardziej można kupić, ale wpierw upewniwszy się wcześniej, czy zapach będzie nam jednak odpowiadał. 

sobota, 4 maja 2019

Lähde Hydration Recharge Overnight Cream - Lumene

Moja fascynacja kosmetykami Lumene nie ustaje. Szczególnie upodobałam sobie serię Lähde, głównie ze względu na jej oszałamiający zapach, w którym zakochałam się od pierwszego zapachu po kupieniu nawadniającej mgiełki po twarzy.
Krem na noc oparty jest na arktycznej wodzie źródlanej i wyciągu z arktycznej brzozy. Głęboko nawadnia i odżywia skórę. Ma lekką konsystencję, szybko się wchłania, jednocześnie nawilżając mocno skórę twarzy. Jest też dość wydajny i co dla mnie jest dość istotne, ma delikatny, cudowny zapach (tak jak mgiełka).
Nie jest to produkt szczególnie wyjątkowy, ale bardzo przyjemnie się go używa. Nie obciąża skóry, ładne pachnie i zostawia skórę przyjemnie nawilżoną. 

sobota, 27 kwietnia 2019

Gąbka Konjac MINI Blitzen's nose - The Konjac Sponge Company

Gąbki konjac używam od 2017 roku, od kiedy kupiłam swojego pierwszego konjaca Ewy Schmitt. Boutique. Od tej pory używałam przeróżnych gąbeczek. Jedne pasowały mi trochę bardziej, inne mniej. Żadnej jednak nie opisywałam na blogu. 

Postanowiłam kupić w końcu oryginalnego Konjaca i sprawdzić czy na prawdę tak bardzo różni się jakością od innych. Kupiłam kilka zestawów i będę je po kolei opisywać. 

Wszystkie używane przeze mnie gąbeczki były naturalne. Ponieważ zaczęłam mieć problemy ze strefą T, kupiłam sobie po raz pierwszy gąbeczkę z bambusowym węglem drzewnym. Wyczytałam, że głęboko oczyszcza twarz. Dedykowany jest skórze tłustej, zanieczyszczonej oraz wrażliwej. 
Pierwsze rozczarowanie to wielkość gąbeczki. Chyba nigdy nie miałam tak małej.  Z jednej strony może bardziej precyzyjnie można nią manewrować, z drugiej strony tak mała wielkość powoduje, że gąbeczka jest po prostu mało wygodna przy codziennym użytkowaniu.

Kolejne rozczarowanie pojawiło się przy używaniu gąbki. Miałam wrażenie że skórę mam po niej bardziej tłustą niż przed jej użyciem a zaskórniaki dużo bardziej widoczne. 

The Konjac Sponge Company jest naprawdę bardzo drogą marką. Z tego powodu nie polecam kupna tej gąbeczki. Jej wielkość jest rozczarowująca a cena naprawdę duża. 

sobota, 20 kwietnia 2019

REVLON COLORSTAY Puder prasowany - REVLON

Puder prasowany REVLON COLORSTAY kupiłam kiedyś w Drogerii Douglas. Ponieważ tego typu kosmetyki zużywam bardzo długo, gdy podeszłam w zeszłym roku do Douglasa pani ekspedientka z zaskoczeniem stwierdziła, że nie wiedziała, że ta marka kiedykolwiek była dostępna w tej drogerii. Widać jest zbyt tania do ekskluzywnego sklepu. 

Miałam udać się po puder do Rossmana lub Hebe, jednak zostałam namówiona na zakup dużo droższego i co tu dużo mówić, ekskluzywnego pudru. 

Przed pudrem prasowanym Revlon używałam jedynie pudrów sypkich, bałam się więc że nie będę umiała się przestawić na puder prasowany. Poszło mi jednak wyjątkowo łatwo i bardzo szybko doceniłam możliwość użycia gąbki zamiast pędzla oraz wygodę przy poprawianiu makijażu poza domem. 

Muszę przyznać, że jak na moje potrzeby puder sprawdził się rewelacyjnie. Bardzo dobrze matował, nie pozostawiał na twarzy maski. Był wygodny w użytkowaniu. Zużyłam go do samego końca. Co więcej, uważam że ma świetny stosunek ceny do jakości. Naprawdę polecam. 

sobota, 13 kwietnia 2019

Lip Balm Active Protection, Aloe - EOS

Aloesowy balsam do ust Eosa kupiłam wraz z balsamem Pink Grapefruit. Ponieważ nie mogłam się zdecydować, który zapach będzie mi bardziej pasował, wzięłam więc oba. 

Balsam aloesowy od razu o wiele bardziej przypadł mi do gustu niż ten grejpfrutowy. Prawdopodobnie było to spowodowane tym, że nie raził mnie tak bardzo jego zapach, jak w balsamie Pink Grapefruit.

Nadal mam problemy z odkręceniem opakowania gdy mam mokre lub nakremowane dłonie, jednak nie drażni mnie to już tak bardzo. 

Ogromną zaletą tego balsami jest, że starcza na bardzo długo oraz że zawiera filtr SPF 30.

sobota, 6 kwietnia 2019

Pâte Grise (Preparat Punktowy na wypryski) - PAYOT

Preparat Punktowy na wypryski to kolejny produkt polecany mi przez koleżankę kosmetyczkę. Niestety mimo mojego wieku, wciąż mam problem z wypryskami i czasami naprawdę ciężko opanować sytuację. 

Pâte Grise nakłada się punktowo na wypryski. Preparat przyśpiesza proces dojrzewania niedoskonałości i matuje skórę. Zalecane jest nakładać go na noc, po wcześniejszym oczyszczeniu twarzy. Wolę jednak robić to popołudniu lub nawet w ciągu dnia jeśli nie muszę nigdzie wychodzić. 

Pâte Grise naprawdę działa, chociaż oczywiście cudów nie powinniśmy się spodziewać. Widać jednak  zauważalną różnicę sprzed nałożenia kosmetyku i kilka godzin po. 

Widzę tylko jedną wadę tego kosmetyku. Nie zasycha na twarzy. Bardzo łatwo więc go wsmarować w ubranie lub poduszkę jeśli nałożymy go tuż przed spaniem. 

sobota, 30 marca 2019

Canadian Clay Pore Cleanser - NEOGEN

Canadian Clay Pore Cleanser kupiłam za namową koleżanki. Zestaw składał się z glinki oczyszczającej oraz szczoteczki do twarzy. 

W kilku różnych miejscach czytałam o różnych zastosowaniach glinki. Ja używałam jej zgodnie z opisem na opakowaniu - do codziennego demakijażu. Nakładałam glinkę na twarz, masowałam i spłukiwałam. Czasami masowałam twarz szczoteczką.

Szczerze mówiąc bardzo mnie to wszystko irytowało. Glinka za każdym razem dostawała mi się do oczu, szczypiąc niemiłosiernie. Dodatkowo opakowanie bardzo ciężko jest otworzyć jak się ma mokre ręce. Po prostu śliska się w dłoniach. Glinę ciężko się zmywa, co powodowało jeszcze większą irytację. Należy też dodać, że zestaw do tanich nie należał więc i oczekiwania miałam spore. 

Jak wyczytałam w internecie, lepszym sposobem na użycie tej glinki to nałożenie jej na suchą twarz, pozostawienie 5 minut, masaż i zmycie. Dzięki temu skóra jest bardziej oczyszczona, a do tego glinka dzięki temu ma więcej czasu żeby zadziałać na naszej skórze. Może wtedy działać złuszczająco i lepiej usunąć z twarzy zaskórniaki. 

Wypróbowałam ten "nowy" sposób i nie zmienił zbytnio mojego nastawienia do tego produktu. Ponieważ glinka ma bardzo dobre opinie, spróbuję jej dać kolejną szansę. Ale bez entuzjazmu (po prostu jeszcze trochę mi jej zostało). Jak na razie nie kupiłabym ponownie tego produktu. Jest za drogi w stosunku do efektu, który daje. 

Chciałam jeszcze wspomnieć, że szczoteczka jest bardzo dobra jakościowo. Bardzo miękka i jeśli ktoś tylko lubi tego typu produkty, na pewno będzie zachwycony mogąc jej używać.

sobota, 23 marca 2019

Huile de Douche (Olejek pod prysznic) - Nuxe

Olejek pod prysznic Huile de Douche z serii Prodigieux to kolejny kosmetyk o kultowym, wspaniałym zapachu. Do tej pory opisywałam jedynie suchy olejek z brokatem Huile Prodigieuse OR.

Suchy olejek stał się moją miłością od pierwszego zapachu. Postanowiłam więc systematycznie dokupywać różne kosmetyki z tej samej gamy zapachowej. Używam ich głównie latem. Bardzo pasuje mi wtedy ich zapach. Kojarzy mi się ze słońcem i ciepłem. 

Olejek pod prysznic ma intensywny zapach tak dobrze znany posiadaczom suchego olejku. Ma gęstą konsystencję i cały mieni się złotą poświatą. Jest idealnym uzupełnieniem do olejku. Ma niestety jedną wadę - szybko się zużywa. 

sobota, 16 marca 2019

Maść do popękanej i zrogowaciałej skóry stóp - PODOPHARM

Maść do popękanej i zrogowaciałej skóry stóp to pierwszy kosmetyk z firmy Podopharm Professional, jaki kupiłam. Poleciła mi go koleżanka kosmetyczka. 

Muszę przyznać, że to jeden z najlepszych produktów do stóp jakich kiedykolwiek używałam, a używałam ich naprawdę sporo. Od zawsze mam tendencje do pękania stóp. Nie pomaga prawie nic a na regularne, najlepiej co dwutygodniowe wizyty u kosmetyczki niestety nie mogę sobie pozwolić. 

Maść do popękanej i zrogowaciałej skóry stóp jest świetna, naprawę daje radę i przynosi ulgę wymęczonym stopom. Jest polecana dla diabetyków. Ma też przyjemny, nienarzucający się zapach.

sobota, 9 marca 2019

Merveillance expert Enrichie - Nuxe

Merveillance expert Enrichie to krem korygujący widoczne zmarszczki przeznaczony dla skóry suchej i bardzo suchej. Porównując go z kremem Crème Prodigieuse, także z Nuxa - krem Merveillance expert Enrichie jest rewelacyjny. Spełnił wszystkie moje wymagania. 

Krem świetnie nawilża i odżywia skórę. Po nałożeniu troszkę dłużej się wchłania niż kremy, których zazwyczaj używam. Skóra jednak jest po nim gładka, jędrna i po prostu dobrze wygląda dlatego to, że wolniej się wchłania aż tak bardzo mi nie przeszkadza. 

Kolejną zaletą jest fakt, że krem naprawdę na długo starcza więc warto w niego zainwestować osobom, o suchej skórze. Dla osób ze skórą tłustą lub mieszaną krem na pewno będzie zbyt "ciężki".

sobota, 2 marca 2019

Bubble mask (maska bąbelkowa oczyszczanie i energia) - AA

Maseczkę bąbelkową z firmy AA dostałam w prezencie (dziękuję Aniu! :*). Trochę się jej obawiałam, bo do tej pory miałam okazję wypróbować tylko jedną maseczkę tego typu ze Skin79 - Pore Bubble Cleansing Mask, która delikatnie podrażniła mi skórę. Po tym doświadczeniu nie kupowałam więcej maseczek oczyszczających. 
Maseczka Bubble mask okazała się jednak inna. Nie było podrażnienia a skóra była przyjemnie oczyszczona. 

Maseczka firmy AA w znacznie mniejszym stopniu bąbelkowała od tej ze Skin79, co było pozytywnym zaskoczeniem. Piana nie wpadała do ust i oczu. 

Bardzo dobrze mi się ją używało i chętnie do niej wrócę. 
Zaraz po aplikacji:
Pod koniec:

sobota, 23 lutego 2019

Pink Grapefrui - EOS

Balsam do ust Pink Grapefruit kupiłam na fali zachwytów marką EOS. Zachwyty słyszałam w pracy, czytałam o nich w internecie, prawie każdy miał jakiś błyszczyk tej firmy. Pomyślałam, że i ja spróbuję skoro są tak cudowne.

Na początku kupiłam dwa. Jednym z nim był Pink Grapefruit. Wybór padł na ten błyszczyk głównie dlatego, że były słoneczne, upalne wakacje a ta wersja posiadała filtr SPF 30. 

Pierwsze wrażenie było jak najbardziej negatywne. Zapach wydawał mi się sztuczny, nieprzyjemny. Z czasem się do niego przyzwyczaiłam, ale niesmak pozostał. 

Do tego charakterystyczne opakowanie w kształcie jajka - dla mnie bardzo niewygodne. Szczególnie jak mam posmarowane kremem dłonie i nie mogę sobie poradzić z odkręceniem opakowania. 

Podobno balsam nie zawiera wazeliny i parabenów co jest niewątpliwym plusem. Kolejnym jest to, że starcza naprawę na długo.  Jednak poza tym, balsam jest zupełnie zwyczajny. 

Nie jest to produkt wybitny, nie nawilża ust lepiej niż niejeden tańszy balsam. Mam jeszcze dwa błyszczyki EOSa, żeby wypróbować i dać szansę temu produktowi. Ale jak na razie nie bardzo rozumiem jego popularność. 

sobota, 16 lutego 2019

Diamond face mask (diamentowa maska) - Czyste piękno

Diamentową maseczkę do twarzy wykorzystałam podczas leniwego popołudnia sylwestrowego wraz ze złotą maską na szyję. 

Wzięłam kąpiel, położyłam się na łóżku, przykryłam ręcznikiem i na leżąco nałożyłam obie maski.  Mając wcześniejsze doświadczenia ze ślimakową maska w płacie Efekt mezoterapii, wiedziałam że maskę na twarz muszę nakładać bardzo ostrożnie i najlepiej na leżąco gdyż w innym przypadku maska rozerwie mi się na kawałki w rękach. 
Wykorzystałam dobrze to sylwestrowe popołudnie, położyłam się wygodnie z książką a moja twarz, tuż po peelingu, chłonęła dobroczynne składniki (kolagen, kwas hialuronowy oraz olejek różany).

Jak już pisałam, maseczkę trzeba nałożyć bardzo delikatnie uważając przy tym, żeby nie wylać całego płyny znajdującego się w opakowaniu. Płyn ten możemy wykorzystać do wsmarowania w twarz lub resztę ciała. 
Po ściągnięciu maseczki twarz jest przyjemnie napięta i nawilżona. Nadaje się do wykorzystania przy większym wyjściu jeśli tylko mamy wcześniej trochę czasu na relaks i poleżenie z maseczkami na twarzy / szyi.

sobota, 9 lutego 2019

Hand Cream Harmony - Oriflame

Do tej pory nie było na blogu żadnego wpisu dotyczącego marki Oriflame. Zapewne dlatego, że nie często kupuje ich kosmetyki (nie mam znajomej konsultantki) ale mam kilka produktów tej marki, do których ciągle wracam i które bardzo sobie chwalę. 

Pewnym zaskoczeniem dla mnie było krem do rąk Harmony, który dostałam na urodziny. Zazwyczaj kremy do rąk kupowane w Oriflame czy Avon są dla mnie zdecydowanie zbyt słabe, za mało nawilżają, mam po nich wciąż suche ręce. Zraziłam się po wielu próbach i zazwyczaj kremów do rąk po prostu nie kupuje w sprzedaży bezpośredniej. 

Tymczasem krem z Orifame okazał się pozytywnym zaskoczeniem. Radzi sobie z suchą skóra moich dłoni, a do tego przepięknie, delikatnie pachnie. 

Minusem Oriflamu jest zdecydowanie to, że bardzo często zmieniają się produkty i pewnych kosmetyków po prostu nie da się kupić. Jeśli jednak będzie okazja, na pewno chętnie wrócę do tego kremu i tego zapachu.

sobota, 2 lutego 2019

Golden Neck Mask (Złota maska 24k na szyję) - Czyste piękno

Złotą maskę użyłam po raz pierwszy w Sylwestra. To była moja pierwsza maseczka na szyję. Mając już niejakie doświadczenie z maseczkami żelowymi z firmy Czyste piękno, wiedziałam, że korzystając właśnie z tej maseczki, muszę mieć więcej czasu na poleżenie, odpoczynek i regenerację. Wieczór sylwestrowy okazał się znakomitym wyborem. Był odpowiedni czas na poleżenie a i efekt na wieczór został osiągnięty.
Maseczka jest bardzo delikatna i trzeba bardzo uważać przy jej zakładaniu, żeby jej nie zniszczyć. Ja robiłam to leżąc. Bardzo ciężko było ją przesunąć jak już przyległa do skóry. Trzeba było też uważać, żeby nie zmoczyć płynem wszystkiego dookoła. Jest go dużo. Dla mnie to zaleta, bo po użyciu maseczki cały płyn wsmarowywuje  w ciało. 
Tak naprawę maseczkę założyłam za nisko, ale nie byłam w stanie jej przesuną bez rozerwania, więc w pozostałą część szyi wsmarowałam pozostały płyn. 

Skóra po użyciu maseczki była przyjemnie gładka i nawilżona zapewne dzięki zawartości w płynie kwasu hialuronowego oraz gliceryny. W maseczce znajduje się też olejek różany.

Jest do zdecydowanie maska na większe wyjścia, gdy mamy sporo czasu na "domowe SPA" i odpoczynek z maską na twarzy czy szyi.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...