niedziela, 31 grudnia 2017

Koniec roku - kalendarz adwentowy Douglas

Koniec roku za pasem, naszło mnie więc na podsumowania. Ten rok był dla mnie wyjątkowo obfity w testowanie / kupowanie kosmetyków. Często takich, na które w poprzednich latach nie mogłam sobie pozwolić ze względów finansowych. Uświadomił mi też, jak często krótki jest cykl życia kremu czy maseczki. Część kosmetyków, które polubiłam, używałam poznikały z półek sklepowych zanim zdążyłam je zużyć i opisać. 

Końcówkę roku zamknęłam kupnem kalendarza adwentowego z Douglasa. Sprawiło mi to naprawdę dużo radości w grudniu.

Czy te kosmetyki były mi potrzebne? Szczerze mówiąc nie. Nie wykorzystam z nich wiele. Część już rozdałam, część dopiero rozdam. Część zostawię sobie na różne wyjazdy. 
Szczerze mówiąc, nie sprawdzałam wcześniej co znajduje się w kalendarzu. Chciałam sprawić sobie niespodziankę. I jestem zadowolona. Niektóre produkty, jak miniaturowy flakonik perfum Grande Ariana zachwyciły mnie swoim wyglądem. Zapach również mi odpowiada. Ze szminki i kredki do ust w kolorze naturalnym od razu zrezygnowałam gdyż nie nadawały się do moich suchych i spierzchniętych wiecznie ust. Również kolor nie bardzo mi odpowiadał. 

(na poniższym zdjęciu znajduje się tylko część kosmetyków / akcesoriów z kalendarza)

 

Pomino tych oczywistych minusów, nie wykluczam że w przyszłym roku również skorzystam z podobnej oferty - jeśli tylko będzie w moim zasięgu finansowym. 

Z okazji nadchodzącego nowego roku życzę wszystkim radości, szczęścia i wielu przyjemnych chwil oraz mnóstwa dobrze dobranych, sprawiających nam przyjemność kosmetyków!

sobota, 30 grudnia 2017

Maska do twarzy - odmładzająca - Bania Agafii

Dzisiaj przedstawię kolejną maseczkę. Tym razem jest to maska do spłukiwania Babuszki Agafii. Muszę przyznać, że nie przepadam za maskami do spłukiwania. Zawsze brakuje mi czasu, żeby ich użyć, stąd też nie robię tego zbyt często. Jednak do maseczki odmładzającej Agafii wracam najczęściej.

Jest to delikatna maska do twarzy z odżywczym mlekiem łosia oraz z ziołami syberyjskimi.  Odmładza, mocno nawilża, stymuluje odnowę komórek, podnosi elastyczność skóry i zrównuje koloryt skóry twarzy. 

Maska składa się w 100% z naturalnych składników:
  • mleko łosia – czterokrotnie bardziej odżywcze od mleka krowiego, ma silne działanie odmładzające
  • różeniec górski – dzięki zawartości kwasów organicznych i flawonoidów, przywraca skórze sprężystość i elastyczność
  • sachalinska morwa biała – dzięki zawartości karotenu i witamin z grupy B, działa wygładzająco i tonizująco na skórę
  • organiczny biały wosk pszczeli – ma działanie ochronne na skórę, zapobiega jej odwodnieniu.
Maska zapakowana jest w opakowanie z usztywnionej folii. Jest ono bardzo wygodne w użyciu. Bardzo ławo można z niego wycisnąć odpowiednią ilość kosmetyku. Ponieważ opakowanie jest bardzo lekkie i cienkie można je brać bez przeszkód na walizki w czasie wyjazdów (na pewno nie wpłynie na znacząco na wagę walizki). Opakowanie jest także bardzo odporne na zgniecenia a mimo moich obaw korek na prawdę trzyma bardzo dobrze. 

Sama maska ma delikatny i charakterystyczny zapach. W konsystencji wygląda jak lekki krem nawilżający. Po nałożeniu na twarz blednie, wchłania się i staje się prawie niedostrzegalna. Mimo lekkiej konsystencji nie spływa z twarzy.

Maseczkę zakładamy na 10 min na oczyszczoną skórę twarzy, następnie spłukujemy. Można ją stosować 1-2 razy w tygodniu

Cena: ok 7 zł za 100 ml

sobota, 23 grudnia 2017

Catchy Eyes Mascara - Gosh

Maskara Catchy eyes marki Gosh, to mój kolejny ulubiony tusz do rzęs. Zużyłam już kilka opakowań i kupuję go od jakiegoś czasu na zmianę z High Impact Mascara - Clinique.

Maskara delikatnie podkręca, wydłuża i podkreśla rzęsy. Ma intensywny, czarny kolor i naprawdę tak jak przy tuszu Clinique, ciężko znaleźć mi jakieś wady tego kosmetyku.

Jego dużą zaletą jest to, że nie skleja rzęs, nigdy nie zdarzyło mi się też, żeby tusz się obsypywał lub grudkował. Rzęsy naprawdę wyglądają świetnie a oczy zostają uwodzicielsko podkreślone.

sobota, 16 grudnia 2017

Giant Pro Double Liner - Gosh

Giant Pro Double Liner to eyeliner w pisaku wraz z kredką kajal. Eyeliner posiada elastyczną końcówkę, dzięki której możemy bardzo precyzyjnie rozprowadzić tusz po powiece. Tusz ma bardzo intensywny, czarny kolor. Bardzo ładnie wygląda na powiece i prawie w ogóle się nie odbija. Eyeliner jest bardzo łatwy w aplikacji, dzięki czemu nawet bez większej wprawy możemy zrobić precyzyjną kreskę. Jego największą wadą jest to, że bardzo szybko się zużywa. 

Bardzo ciężko mi się wypowiedzieć w temacie kredki. Praktycznie w ogóle jej nie używałam. Próbowałam zrobić nią kreskę na powiece ale od razu się odbijała na górnej powiece. Do przyciemnienia rzęs też nie bardzo mi pasowała.

Mogę polecić eyeliner dla osób, które malują się rzadko i nie mają wprawy. Używa się go dość łatwo i przyjemnie. Osoby z wprawioną ręką na pewno znajdą lepszy produkt, który starczy na dłużej. Kredki na pewno nie powinny używać osoby, którym tak jak mi, kreski odbijają się na górnych powiekach. 

sobota, 9 grudnia 2017

Long-Wear Waterproof Liner. Kredka do oczu - Bobbi Brown

Kilka miesięcy temu opisywałam rewelacyjny Long Wear Eyeliner Gel (tusz do kresek w żelu) z Bobbi Brown. W międzyczasie dokupiłam nowy kolor "Caviar Ink", który wydawał mi się ciemnym grafitem. W rzeczywistości okazał się jednak kolorem czarnym, jednak mniej intensywnym niż "Black". Niezależnie jednak od koloru nadal uważam ten produkt za fantastyczny!

W międzyczasie zużyłam dwa kolory kredki do oczu Long-Wear Waterproof: "Hazy Brown" oraz "Blackout". Jestem tym produktem nawet bardziej zachwycona niż tuszem w żelu. Kredki prawie nie odbijają się na górnej powiece, są bardzo trwałe i nasycone kolorem. To tak naprawdę jedyne kredki, które mogę używać i które po kilku godzinach nie znikają całkowicie z mojej powieki - nieelegancko odbite u góry. 
Mimo bardzo wysokiej ceny, wracam do produktów Bobbi Brown gdyż jako jedyne, których próbowałam sprawdzają się przy mojej cerze i budowie oka. 

Kolejnym produktem tej firmy, który biorę "pod lupę" jest Perfectly Defined Gel Eyeliner Eye-liner w kolorze "Chocolate Truffle". Za kilka miesięcy możecie się więc spodziewać kolejnej recenzji marki Bobbi Brown.

Kosmetyki Bobbi Brown możemy kupić w drogeriach Douglas. Z tego co się orientuje w Krakowie są jedynie w Galerii Krakowskiej i Bonarce. Ja zazwyczaj kupuję przez internet.

sobota, 2 grudnia 2017

Kamień peelingujący

Na kamień peelingujący natknęłam się w mojej ulubionej Krakowskiej drogerii Pigment i od razu kupiłam. Bo niby jest to produkt innowacyjny, wyrabiany ręcznie z naturalnej glinki i takie tam bajery. Musiałam to cudo wypróbować!

Wg informacji na opakowaniu kamień peelingujący to produkt: 
  • KOMPLEKSOWY (przeznaczony do złuszczania naskórka z całego ciała, masażu i wyrównaniu kolorytu skóry); 
  • TRWAŁY (nie zużywa się, nie ściera i nie zmienia swojej struktury); 
  • EKOLOGICZNY (wykonany w 100% naturalnej glinki); 
  • ESTETYCZNY (stanowi piękny element dekoracyjny - co do tego akurat mam duże wątpliwości; nie brudzi, nie kapie, nie osypuje się w czasie stosowania);
  • UNIWERSALNY (może być stosowany z dowolnym mydłem w płynie lub żelem do twarzy)
  • BEZPIECZNY (przebadany dermatologicznie)
Kamień możemy używać na dwa sposoby. Możemy nalać na niego mydło lub żel w płynie i masować nim ciało lub możemy masować nim wcześniej namydlone partie ciała. Należy pamiętać o dostosowaniu intensywności masażu do masowanych części ciała. 

Moje pierwsze wrażenie były negatywne. Mimo bardzo delikatnego masażu twarzy, otarłam sobie naskórek. Nie polecam! Nie było alni ładnie ani estetycznie ani przyjemnie!

Od tej pory używam kamienia  tylko i wyłącznie do masażu ciała. I też nie widzę jakiś specjalnych efektów czy rezultatów.  Dużo bardziej sprawdza mi się zwykły peeling czy rękawica do masażu. Tak więc raczej nie wrócę już do tego produktu, bo jestem nim mocno zawiedziona.

Na plus mogę dodać, że rzeczywiście się nie kruszy i nie zmienia koloru. 

A jakie są Wasze doświadczenia z użyciem kamienia peelingującego? Używaliście lub macie w planach go przetestować?


sobota, 25 listopada 2017

All that rose mask - SKIN79

Kolejna maseczka z firmy Skin79 i od razu też kolejna miłość od pierwszego użycia. Tym razem pierwszą rzeczą, która mnie zachwyciła zaraz po otwarciu maseczki, był cudowny, różany zapach. Poczułam się jak w różanym ogrodzie i prawdę mówiąc z powodu tego zapachu trzymałam maskę na twarzy o wiele więcej czasu niż było to zalecone. 

Maska ma działanie kojące, łagodzące, nawilżające i antyseptyczne. Dzięki wyciągowi z róży, ma również działanie przeciwzmarszczkowe. Reguluje krążenie, wzmacnia naczynka oraz zmniejsza zaczerwienienia. Polecana jest dla cery wrażliwej, zmęczonej, szarej oraz z pierwszymi oznakami starzenia.

Osobom bardzo wrażliwym mocny zapach różany może przeszkadzać, ale mnie sprawił dużo przyjemności.

Dla mnie minusem jest marna instrukcja obsługi. Maska składa się z dwóch płacht. I tak naprawdę nie do końca wiadomo jak ją nałożyć. Czy obie maski pozostawić na twarzy (byłoby to dość trudne) czy może zostawić jedną (którą?). Płachta jest też dość gruba. Jednak plusem tej grubości jest to, że się ładnie rozkłada na twarzy. 

Cena: 14,99 zł

sobota, 18 listopada 2017

Krem na okolicę oczu, ust, szyję - Jadwiga

Odżywczo regenerujący krem na okolicę oczu, ust, szyję z polskiej firmy Jadwiga to produkt wybitny.

Krem jest przeznaczony do pielęgnacji delikatnej i cienkiej skóry właśnie wokół oczu, ust i na szyi. Nadaje się do każdego rodzaju cery. Jedno z jego głównych zadań to niwelowanie opuchlizny i cieni pod oczami. Tego niestety nie mogę zweryfikować, bo nie mam z tym problemu. Mogę natomiast potwierdzić, że krem utrzymuje długotrwały poziom nawilżenia. Poprawia jędrność, elastyczność. Również wygładza.

Zawiera m.in. kwas hialuronowy, kolagen, olej jojoba, D-panthenol oraz naturalne filtry UV. 

Krem bardzo dobrze się wchłania. Jego zapach jest właściwie niewyczuwalny. Ma też bardzo dobry stosunek ceny do jakości. Naprawdę polecam! Myślę, że naprawdę warto go mieć u siebie na półce z kosmetykami!
Cena za 50 ml - 25,99 zł

P.S. Niestety nie udało mi się zrobić lepszego zdjęcia :(

sobota, 11 listopada 2017

Wrinkle Snail Mask - Dr.G

Wrinle Snail Mask to kolejna maseczka Dr.G którą wypróbowałam. Wszystkie jej składniki są pochodzenia naturalnego. Nie zawiera chemicznych konserwantów, sztucznych barwników, olejów mineralnych, benzofenonu i trietanoleminy. Przeznaczona jest głównie dla skóry dojrzałej lub z pierwszymi objawami starzenia się. Zawiera wyciąg ze śluzu ślimaka, koenzym Q10, olej z wiesiołka i witaminy. Płachta wykonana jest z celulozy.

Kolejny raz dobry skład maseczki Dr.G wprowadził mnie w nieukrywane zadowolenie. 

Maseczka dobrze trzyma się twarzy, chociaż jest trochę sztywna. Ma bardzo dużo płynu, który można wsmarowywać w twarz, szyję i dekolt. Nie zauważyłam jakiejś znaczącej poprawy stanu skóry twarzy po użyciu jednorazowym ale na pewno dam tej maseczce jeszcze szansę, gdyż twarz po jej użyciu była ładnie napięta i nawilżona.   

środa, 8 listopada 2017

Wypełniacz zmarszczek wokół oczu i ust 2 w 1 - Yves Roche

Bardzo lubię kosmetyki Yves Rocher, to że są naturalne, roślinne i nietestowane na zwierzętach (chociaż wątpliwości budzi to, czy również w Chinach te kosmetyki nie są na nich testowane). 

Tak czy inaczej kosmetyków marki Yves Rocher używam z przerwami od ponad 18 lat - do tej pory jednak nie były opisywane na blogu. 

Ostatnio wzięłam "pod lupę" kosmetyki przeciwzmarszczkowe z tej firmy. Jako pierwszy zużyłam wypełniacz zmarszczek wokół oczu i ust. 

Wypełniacz zmarszczek wokół oczu i ust 2 w 1 z serii Serum Végétal to kosmetyk, który wg producenta widocznie zmniejsza cienie pod oczami oraz redukuje kurze łapki i bruzdy wokół ust. Niestety osobiście nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego efektu. Będąc jednak zupełnie szczerą przy żadnym kosmetyku do / pod oczy go nie zauważyłam! 

Kosmetyk bardzo dobrze się wchłania i nawilża skórę. Myślę więc że można go spokojnie używać prewencyjnie przeciw pojawianiu się kolejnych zmarszczek. Jak dla mnie jego największą wadą jest opakowanie. Tubka jest po prostu niewygodna. Bardzo ciężko jest dozować odpowiednią ilość produktu. Zazwyczaj wyciska się go zbyt dużo. Niby można go wsmarować w twarz ale jednak niesmak pozostaje. 


sobota, 4 listopada 2017

High Impact Mascara - Clinique

High Impact Mascara z Clinique to od lat moja ulubiona maskara. Mimo ciągłych zdrad z mojej strony i testowania innych tuszów do rzęs, wracam do niej stale i niezmiennie jak wraca się do kosmetyku, na którym nigdy się nie zawiodło. 

Po użyciu maskary Clinique rzęsty mam wyraźnie pogrubione, lekko podkręcone, dużo ciemniejsze i wyraźniejsze. Tusz się nie rozmazuje, nie kruszy. Zasadniczo nie skleja też rzęs, chociaż zdarzyły mi się przypadki, że niestety taki egzemplarz mi się trafił. Nie wiem, czy tusz był stary, czy ja zbyt długo go używałam... zasadniczo jednak naprawdę nie narzekam z tego powodu. 

Po nałożeniu jednej warstwy rzęsy wyglądają bardzo naturalnie. Po nałożeniu kolejnej zaczyna się już makijaż wieczorowy (wg moich standardów).

Jego dodatkową zaletą jest to, że nie uczula.
Jeśli miałabym wybrać mój no1 w kategorii tuszy do rzęs to byłby to na pewno High Impact Mascara z firmy Clinique

cena: 79 zł

środa, 1 listopada 2017

Cleanest Coconut Cleansing Oil - Skin79

Opisywałam już olejek Cleansing oil. Make up remover z firmy Nacomi oraz z Resibo Olejek do demkijażu - siłą rzeczy będę więc porównywała produkt firmy Skin79 z oboma tymi olejami. 

Przede wszystkim wielkim plusem olejku Cleanest Coconut Cleansing Oil jest jego opakowanie. Bardzo eleganckie, bardzo przyjemne w użyciu, praktyczne i po prostu ładne. Pompka pozwala delikatnie i wygodnie dozować interesującą nas ilość produktu. Jeśli nie zgubimy zabezpieczenia, będziemy mogli wygodnie transportować olejek w podróży. 


Olej nie ma zapachu, po wyciśnięciu na rękę z przezroczystego robi się matowo - kremowy i zmienia kolor na biały. Dość dobrze zmywa makijaż. Nie można jednak poprzestać tylko na olejku - trzeba zastosować jeszcze później żel, piankę lub mleczko. 
W przeciwieństwie do olejków z Nacomi czy Resibo nie zostawia w ogóle tłustej warstwy na skórze. Podejrzewam, że większości osób będzie to akurat bardzo pasowało. Ja jednak, wolę pod tym względem poprzednio opisywane olejki. Mam bardzo suchą skórę i tłusty film z tamtych olejków dawał mi uczucie ukojenia. 

W składzie Cleanest Coconut Cleansing Oil znajdziemy olej z krokosza barwierskiego oraz olej kokosowy. Jest więc bardziej ubogi, niż opisywanych przeze mnie wcześniej olei. 

Do zmycia makijażu i masażu skóry starczają mi ok 2-3 pompki. Po zmyciu olejku używałam Pearl Luminate ze Skin79 (jako drugi etap demakijażu)

Olej jest najdroższy z tych, które dotychczas testowałam bo kosztuje 79 zł za 150 ml

sobota, 28 października 2017

Naturalny krem do rąk. Herbata, mięta - Yope

Zawsze lubiłam testować kremy do rąk. Prawdopodobnie dlatego, że od zawsze musiałam tych kremów używać przynajmniej kilkanaście razy dziennie. Tym razem na "tapetę" wzięłam naturalny krem do rąk z firmy Yope. 

Krem zawiera 98% składników pochodzenia naturalnego oraz o niskim stopniu przetworzenia. Ekstrakt z mięty działa przeciwzapalnie, pobudza mikrokrążenie krwi i przyśpiesza regenerację skóry. Ekstrakt z zielonej herbaty spowalnia procesy starzenia hamuje rozwój bakterii i chroni skórę dłoni przed niekorzystnym działaniem promieniowania UV. 

W kremie jest test też spora zawartość organicznego masła shea, oliwy z oliwek a także organiczne oleje: kokosowy i arganowy oraz wit E.

Krem nie zawiera olei mineralnych, PEG-ów, silikonów.


W składzie oczywiście musi być jakiś konserwant. Tu mamy phenoxyethanol. Nie ukrywajmy jednak. Krem ma świetny skład i podejrzewam że stąd też jego stosunkowo wysoka cena. 

Krem zapakowany jest w kartonowe pudełko. W środku mamy tubkę jak na obrazku. Mi dość szybko zaczęła pękać więc przełożyłam krem do innego opakowania.  

Krem ma delikatny, nienarzucający się zapach chociaż na początku bałam się, że będzie zbyt intensywny jak na moje upodobania. Bardzo szybko się wchłania. Czasami mam wrażenie, że nawet za szybko ale i tak go bardzo lubię. Jest też dość wydajny.

100 ml - 29,99 zł

środa, 25 października 2017

Krem z pigwy na dzień. Ochrona i pielęgnacja - Dr. Hauschka

Krem z pigwy na dzień używałam głównie latem i wczesną jesienią. Dość dobrze się sprawdził w przypadku mojej skóry. Nie jest może zachwycający, ale jest na prawdę w porządku. Dość dobrze nawilża i odżywia skórę twarzy. Wg zapewnień producenta jest kosmetykiem naturalnym. Nie jest zalecany do skóry tłustej. 

Ma żółtawo - brudny odcień i dość "apteczno-ziołowy" zapach. Nie jestem wielką fanką tego zapachu, ale też na szczęście nie utrzymywał się zbyt długo na skórze i dzięki temu nie był bardzo męczący. Zapach nie jest brzydki, ale też nie mogę powiedzieć, że ten krem ładnie pachnie. Mam więc bardzo mieszane uczucia co do jego zapachu.

Niezbyt wygodnie korzystało mi się z tubki (niczym od pasty do zębów). Szczególnie pod koniec bardzo ciężko było wycisnąć krem, którego w opakowaniu było nadal dość sporo. 

Nie wiem czy wrócę jeszcze do tego kremu. Być może tak. Ale też nie zakładam tego z góry, gdyż miałam już kosmetyki, które o wiele większym stopniu spełniały moje wymagania. 

sobota, 21 października 2017

Long Wear Eyeliner Gel - Bobbi Brown

Long Wear Eyeliner Gel (tusz do kresek w żelu) z Bobbi Brown to absolutny hit. Nie byłam długo pewna tego zakupu ze względu na jego cenę. W tej chwili kosztuje ok 110 zł. Ja kupiłam go ponad dwa lata temu i kosztował ok dziewięćdziesięciu kilku złotych (wciąż zawrotna kwota jak na eyeliner). Do tego trzeba było dokupić pędzelek. 

Mimo gigantycznych kosztów byłam bardzo długo zakochana w tym produkcie. Zawsze miałam problem z używaniem kredek do oczu gdyż bardzo szybko odbijały mi się nieestetycznie na powiece, ścierały i po prostu wyglądały źle. Jednak żel Bobbi Brown nie sprawiał mi tych kłopotów. Mogłam więc go używać niezależnie od tego czy miałam wcześniej oczy pomalowane cieniami czy po prostu chciałam mieć same kreski. 

Bardzo obawiałam się, czy będę umiała dobrze nałożyć żel na powieki. Nigdy wcześniej tego nie robiłam (nie używałam pędzelka). Okazało się to jednak bardzo proste i każdy powinien dać sobie z tym radę.

Żel jest bardzo wydajny i dostępny w wielu kolorach w drogeriach Douglas. Ja używałam klasycznego "black ink". Daje on matową, ładną czerń.
Jak każdy produkt i ten ma swoje minusy. Starczyło go dobrze nie dokręcić i zaczął pękać i się wysuszać. Nie przeszkadzało mi to jednak nadal go używać. I nadal nie wykruszał się z powiek, nie ścierał i nie odbijał na górnej powiece. 

Kolejną wadą było dla mnie też codziennie mycie pędzelka co często wcześnie rano było dla mnie dodatkowym utrudnieniem. Mimo wszystko uważam, że ten produkt jest naprawdę wyśmienity. 

W tej chwili testuje kredki Bobbi Brown które mają łączyć ze sobą zalety Eyelinera i wygodę kredki do powiek. Spodziewajcie się wkrótce recenzji. 

środa, 18 października 2017

Isofill Creme. Focus rides - Uriage

O kosmetykach Uriage powiedziała mi kilka miesięcy temu siostra. Jej poleciła je kosmetyczka. Postanowiłam więc spróbować. Kupiłam w aptece zestaw w całkiem dobrej cenie. Krem, serum i ładna kosmetyczka. 


Serum jest niewielkie. Używałam go trochę i odłożyłam. Jest super, ale ze względu na niewielkie opakowanie odłożyłam go na wszelkie rodzaju wyjazdy. Do końca zużyłam za to krem. 


Krem zamknięty jest w eleganckim, ładnym opakowaniu. Ma lekko różowawy kolor i delikatny ładny zapach. Krem możemy używać na dzień i na noc. Bardzo szybko i ładnie się wchłania. Spokojnie można go używać pod makijaż. Jest hipoalergiczny.
Ponieważ jest to krem korygujący zmarszczki, polecam szczególnie dla skóry dojrzałej i przesuszonej. 

Na pewno wrócę do tego kremu, bo bardzo lubiłam go używać. 

sobota, 14 października 2017

Krem do rąk z masłem Shea - The secret soap store

Krem do rąk z masłem Shea jest kremem o tyle nietypowym, że zawiera w swoim składzie 20% certyfikowanego masła Shea. 

Nadaje się do rąk suchych i zniszczonych. Nawilża i odżywia skórę rąk a jednocześnie nie pozostawia na niej tłustego filmu. 
Można go kupić w różnych wersjach zapachowych: porzeczki, passiflory, pomarańczy, zielonej herbaty, trawy cytrynowej i wanilii. Niektóre zapachy są dość intensywne (jak wanilia) a inne bardziej neutralne, delikatne (zielona herbata, trawa cytrynowa). 

Krem na pewno nie nadaje się dla osób, które preferują kosmetyki bezzapachowe. Co by nie powiedzieć, nawet te delikatniejsze zapachy na początku pachną dość intensywnie. 

Zapachy jednak są cudowne, a krem na prawdę bardzo dobry i warty wypróbowania.

 70 ml - 23,99 zł

środa, 11 października 2017

Ocean Feeding Fiber Mask - Neogen Dermalogy

Kolejna nowa firma i nowa maseczka na mojej liście. Tym razem maseczka silnie nawilżająca z wodą morską. 

Wygładza oraz uelastycznia skórę, wyrównuje gospodarkę hydro-lipidową, rozjaśnia, oczyszcza oraz łagodzi stany zapalne skóry, nawilża i odżywia.

Nie zawiera parabenów, sztucznych barwników, benzofenonu, kwasu sorbinowego, alkoholu benzylowego, TEA.

Nie powiedziałabym że jest wybitna, ale jest naprawdę dobra. Wygodnie się ją rozkłada, ma bardzo ładny, delikatny zapach i cóż... jest po prostu bardzo przyjemna. Na pewno do niej wrócę. Szczególnie, że lubię jej zapach!

sobota, 7 października 2017

Pearl Luminate - Skin79 - wycofany ze sprzedaży

Pearl Luminate. Brilliant Deep Cleanser z firmy Skin79 to po prostu genialny żel do demakijażu twarzy. Bardzo dobrze zmywa zarówno puder jak i kolorowy makijaż (tusz, kreski, cienie). Po jego użyciu skóra jest wyjątkowo miękka, nawilżona  i gładka. 


Wg informacji producenta żel składa się z  50 naturalnych składników, w tym ekstraktów i olejów z kokosa, kamelii, pomarańczy, ryżu, sezamu, eukaliptusa i migdała.

Zawiera w sobie również kwas glikolowy, który przenika w głębsze warstwy skóry, nawilża i odżywia, zapobiega ucieczce wody, spowalnia proces starzenia.
.
Nie ukrywam, że ciężko mi się przekonać do mycia twarzy w ten sposób (do niedawna nie używałam pianek czy żeli) ale do tego żelu przekonałam się już po pierwszym jego użyciu. Mając zużyte zaledwie 1/3 opakowania od razu złożyłam też zamówienie na kolejną butelkę.
Zaletą tego produktu jest butelka, z której korzysta się bardzo wygodnie. Od razu też widać, ile żelu zostało nam do końca opakowania (co wg mnie jest dużym plusem).

Żel ten stosowałam po zmyciu twarzy olejem, m.in z Cleanest Coconut Cleansing Oil ze Skin79 

W cenie regularnej żel kosztuje 100 zł za 100 ml. Nie jest więc tanio. Można go jednak kupić w znacznie przystępniejszej cenie (poniżej 50 zł) jeśli tylko śledzi się promocje na stronie SKIN79

update:
Niestety wg informacji producenta  żel został na stałe wycofany ze sprzedaży. Wielka szkoda. 

środa, 4 października 2017

Jeju Jelly Mask - Jeju Cactus - Skin Vitality - SKIN79

Kolejna rewelacyjna maska z firmy SKIN79 - Jeju Jelly Mask - Jeju Cactus - Skin Vitality z wyciągiem z opuncji i kaktusa. Poprawia elastyczność i gęstość skóry. Posiada również działanie anty-aging. Pobudza regenerację i gojenie naskórka.

Poprawiają również elastyczność i gęstość skóry,

Mówiąc szczerze - jestem zachwycona tą maską podobnie jak jej "siostrą" Jeju Jelly Mask - Jeju Aloe - Skin Soothing. Maseczka "kaktusowa" tak jak jej aloesowy odpowiednik posiada olbrzymią ilość żelu, którego można używać jeszcze przynajmniej przez dwa dni wcierając w skórę i korzystając z jej dobroczynnego działania. Skóra po jej użyciu jest miękka, gładka i wypoczęta. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...