środa, 8 listopada 2017

Wypełniacz zmarszczek wokół oczu i ust 2 w 1 - Yves Roche

Bardzo lubię kosmetyki Yves Rocher, to że są naturalne, roślinne i nietestowane na zwierzętach (chociaż wątpliwości budzi to, czy również w Chinach te kosmetyki nie są na nich testowane). 

Tak czy inaczej kosmetyków marki Yves Rocher używam z przerwami od ponad 18 lat - do tej pory jednak nie były opisywane na blogu. 

Ostatnio wzięłam "pod lupę" kosmetyki przeciwzmarszczkowe z tej firmy. Jako pierwszy zużyłam wypełniacz zmarszczek wokół oczu i ust. 

Wypełniacz zmarszczek wokół oczu i ust 2 w 1 z serii Serum Végétal to kosmetyk, który wg producenta widocznie zmniejsza cienie pod oczami oraz redukuje kurze łapki i bruzdy wokół ust. Niestety osobiście nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego efektu. Będąc jednak zupełnie szczerą przy żadnym kosmetyku do / pod oczy go nie zauważyłam! 

Kosmetyk bardzo dobrze się wchłania i nawilża skórę. Myślę więc że można go spokojnie używać prewencyjnie przeciw pojawianiu się kolejnych zmarszczek. Jak dla mnie jego największą wadą jest opakowanie. Tubka jest po prostu niewygodna. Bardzo ciężko jest dozować odpowiednią ilość produktu. Zazwyczaj wyciska się go zbyt dużo. Niby można go wsmarować w twarz ale jednak niesmak pozostaje. 


sobota, 4 listopada 2017

High Impact Mascara - Clinique

High Impact Mascara z Clinique to od lat moja ulubiona maskara. Mimo ciągłych zdrad z mojej strony i testowania innych tuszów do rzęs, wracam do niej stale i niezmiennie jak wraca się do kosmetyku, na którym nigdy się nie zawiodło. 

Po użyciu maskary Clinique rzęsty mam wyraźnie pogrubione, lekko podkręcone, dużo ciemniejsze i wyraźniejsze. Tusz się nie rozmazuje, nie kruszy. Zasadniczo nie skleja też rzęs, chociaż zdarzyły mi się przypadki, że niestety taki egzemplarz mi się trafił. Nie wiem, czy tusz był stary, czy ja zbyt długo go używałam... zasadniczo jednak naprawdę nie narzekam z tego powodu. 

Po nałożeniu jednej warstwy rzęsy wyglądają bardzo naturalnie. Po nałożeniu kolejnej zaczyna się już makijaż wieczorowy (wg moich standardów).

Jego dodatkową zaletą jest to, że nie uczula.
Jeśli miałabym wybrać mój no1 w kategorii tuszy do rzęs to byłby to na pewno High Impact Mascara z firmy Clinique

cena: 79 zł

środa, 1 listopada 2017

Cleanest Coconut Cleansing Oil - Skin79

Opisywałam już olejek Cleansing oil. Make up remover z firmy Nacomi oraz z Resibo Olejek do demkijażu - siłą rzeczy będę więc porównywała produkt firmy Skin79 z oboma tymi olejami. 

Przede wszystkim wielkim plusem olejku Cleanest Coconut Cleansing Oil jest jego opakowanie. Bardzo eleganckie, bardzo przyjemne w użyciu, praktyczne i po prostu ładne. Pompka pozwala delikatnie i wygodnie dozować interesującą nas ilość produktu. Jeśli nie zgubimy zabezpieczenia, będziemy mogli wygodnie transportować olejek w podróży. 


Olej nie ma zapachu, po wyciśnięciu na rękę z przezroczystego robi się matowo - kremowy i zmienia kolor na biały. Dość dobrze zmywa makijaż. Nie można jednak poprzestać tylko na olejku - trzeba zastosować jeszcze później żel, piankę lub mleczko. 
W przeciwieństwie do olejków z Nacomi czy Resibo nie zostawia w ogóle tłustej warstwy na skórze. Podejrzewam, że większości osób będzie to akurat bardzo pasowało. Ja jednak, wolę pod tym względem poprzednio opisywane olejki. Mam bardzo suchą skórę i tłusty film z tamtych olejków dawał mi uczucie ukojenia. 

W składzie Cleanest Coconut Cleansing Oil znajdziemy olej z krokosza barwierskiego oraz olej kokosowy. Jest więc bardziej ubogi, niż opisywanych przeze mnie wcześniej olei. 

Do zmycia makijażu i masażu skóry starczają mi ok 2-3 pompki. Po zmyciu olejku używałam Pearl Luminate ze Skin79 (jako drugi etap demakijażu)

Olej jest najdroższy z tych, które dotychczas testowałam bo kosztuje 79 zł za 150 ml

sobota, 28 października 2017

Naturalny krem do rąk. Herbata, mięta - Yope

Zawsze lubiłam testować kremy do rąk. Prawdopodobnie dlatego, że od zawsze musiałam tych kremów używać przynajmniej kilkanaście razy dziennie. Tym razem na "tapetę" wzięłam naturalny krem do rąk z firmy Yope. 

Krem zawiera 98% składników pochodzenia naturalnego oraz o niskim stopniu przetworzenia. Ekstrakt z mięty działa przeciwzapalnie, pobudza mikrokrążenie krwi i przyśpiesza regenerację skóry. Ekstrakt z zielonej herbaty spowalnia procesy starzenia hamuje rozwój bakterii i chroni skórę dłoni przed niekorzystnym działaniem promieniowania UV. 

W kremie jest test też spora zawartość organicznego masła shea, oliwy z oliwek a także organiczne oleje: kokosowy i arganowy oraz wit E.

Krem nie zawiera olei mineralnych, PEG-ów, silikonów.


W składzie oczywiście musi być jakiś konserwant. Tu mamy phenoxyethanol. Nie ukrywajmy jednak. Krem ma świetny skład i podejrzewam że stąd też jego stosunkowo wysoka cena. 

Krem zapakowany jest w kartonowe pudełko. W środku mamy tubkę jak na obrazku. Mi dość szybko zaczęła pękać więc przełożyłam krem do innego opakowania.  

Krem ma delikatny, nienarzucający się zapach chociaż na początku bałam się, że będzie zbyt intensywny jak na moje upodobania. Bardzo szybko się wchłania. Czasami mam wrażenie, że nawet za szybko ale i tak go bardzo lubię. Jest też dość wydajny.

100 ml - 29,99 zł

środa, 25 października 2017

Krem z pigwy na dzień. Ochrona i pielęgnacja - Dr. Hauschka

Krem z pigwy na dzień używałam głównie latem i wczesną jesienią. Dość dobrze się sprawdził w przypadku mojej skóry. Nie jest może zachwycający, ale jest na prawdę w porządku. Dość dobrze nawilża i odżywia skórę twarzy. Wg zapewnień producenta jest kosmetykiem naturalnym. Nie jest zalecany do skóry tłustej. 

Ma żółtawo - brudny odcień i dość "apteczno-ziołowy" zapach. Nie jestem wielką fanką tego zapachu, ale też na szczęście nie utrzymywał się zbyt długo na skórze i dzięki temu nie był bardzo męczący. Zapach nie jest brzydki, ale też nie mogę powiedzieć, że ten krem ładnie pachnie. Mam więc bardzo mieszane uczucia co do jego zapachu.

Niezbyt wygodnie korzystało mi się z tubki (niczym od pasty do zębów). Szczególnie pod koniec bardzo ciężko było wycisnąć krem, którego w opakowaniu było nadal dość sporo. 

Nie wiem czy wrócę jeszcze do tego kremu. Być może tak. Ale też nie zakładam tego z góry, gdyż miałam już kosmetyki, które o wiele większym stopniu spełniały moje wymagania. 

sobota, 21 października 2017

Long Wear Eyeliner Gel - Bobbi Brown

Long Wear Eyeliner Gel (tusz do kresek w żelu) z Bobbi Brown to absolutny hit. Nie byłam długo pewna tego zakupu ze względu na jego cenę. W tej chwili kosztuje ok 110 zł. Ja kupiłam go ponad dwa lata temu i kosztował ok dziewięćdziesięciu kilku złotych (wciąż zawrotna kwota jak na eyeliner). Do tego trzeba było dokupić pędzelek. 

Mimo gigantycznych kosztów byłam bardzo długo zakochana w tym produkcie. Zawsze miałam problem z używaniem kredek do oczu gdyż bardzo szybko odbijały mi się nieestetycznie na powiece, ścierały i po prostu wyglądały źle. Jednak żel Bobbi Brown nie sprawiał mi tych kłopotów. Mogłam więc go używać niezależnie od tego czy miałam wcześniej oczy pomalowane cieniami czy po prostu chciałam mieć same kreski. 

Bardzo obawiałam się, czy będę umiała dobrze nałożyć żel na powieki. Nigdy wcześniej tego nie robiłam (nie używałam pędzelka). Okazało się to jednak bardzo proste i każdy powinien dać sobie z tym radę.

Żel jest bardzo wydajny i dostępny w wielu kolorach w drogeriach Douglas. Ja używałam klasycznego "black ink". Daje on matową, ładną czerń.
Jak każdy produkt i ten ma swoje minusy. Starczyło go dobrze nie dokręcić i zaczął pękać i się wysuszać. Nie przeszkadzało mi to jednak nadal go używać. I nadal nie wykruszał się z powiek, nie ścierał i nie odbijał na górnej powiece. 

Kolejną wadą było dla mnie też codziennie mycie pędzelka co często wcześnie rano było dla mnie dodatkowym utrudnieniem. Mimo wszystko uważam, że ten produkt jest naprawdę wyśmienity. 

W tej chwili testuje kredki Bobbi Brown które mają łączyć ze sobą zalety Eyelinera i wygodę kredki do powiek. Spodziewajcie się wkrótce recenzji. 

środa, 18 października 2017

Isofill Creme. Focus rides - Uriage

O kosmetykach Uriage powiedziała mi kilka miesięcy temu siostra. Jej poleciła je kosmetyczka. Postanowiłam więc spróbować. Kupiłam w aptece zestaw w całkiem dobrej cenie. Krem, serum i ładna kosmetyczka. 


Serum jest niewielkie. Używałam go trochę i odłożyłam. Jest super, ale ze względu na niewielkie opakowanie odłożyłam go na wszelkie rodzaju wyjazdy. Do końca zużyłam za to krem. 


Krem zamknięty jest w eleganckim, ładnym opakowaniu. Ma lekko różowawy kolor i delikatny ładny zapach. Krem możemy używać na dzień i na noc. Bardzo szybko i ładnie się wchłania. Spokojnie można go używać pod makijaż. Jest hipoalergiczny.
Ponieważ jest to krem korygujący zmarszczki, polecam szczególnie dla skóry dojrzałej i przesuszonej. 

Na pewno wrócę do tego kremu, bo bardzo lubiłam go używać. 

sobota, 14 października 2017

Krem do rąk z masłem Shea - The secret soap store

Krem do rąk z masłem Shea jest kremem o tyle nietypowym, że zawiera w swoim składzie 20% certyfikowanego masła Shea. 

Nadaje się do rąk suchych i zniszczonych. Nawilża i odżywia skórę rąk a jednocześnie nie pozostawia na niej tłustego filmu. 
Można go kupić w różnych wersjach zapachowych: porzeczki, passiflory, pomarańczy, zielonej herbaty, trawy cytrynowej i wanilii. Niektóre zapachy są dość intensywne (jak wanilia) a inne bardziej neutralne, delikatne (zielona herbata, trawa cytrynowa). 

Krem na pewno nie nadaje się dla osób, które preferują kosmetyki bezzapachowe. Co by nie powiedzieć, nawet te delikatniejsze zapachy na początku pachną dość intensywnie. 

Zapachy jednak są cudowne, a krem na prawdę bardzo dobry i warty wypróbowania.

 70 ml - 23,99 zł

środa, 11 października 2017

Ocean Feeding Fiber Mask - Neogen Dermalogy

Kolejna nowa firma i nowa maseczka na mojej liście. Tym razem maseczka silnie nawilżająca z wodą morską. 

Wygładza oraz uelastycznia skórę, wyrównuje gospodarkę hydro-lipidową, rozjaśnia, oczyszcza oraz łagodzi stany zapalne skóry, nawilża i odżywia.

Nie zawiera parabenów, sztucznych barwników, benzofenonu, kwasu sorbinowego, alkoholu benzylowego, TEA.

Nie powiedziałabym że jest wybitna, ale jest naprawdę dobra. Wygodnie się ją rozkłada, ma bardzo ładny, delikatny zapach i cóż... jest po prostu bardzo przyjemna. Na pewno do niej wrócę. Szczególnie, że lubię jej zapach!

sobota, 7 października 2017

Pearl Luminate - Skin79 - wycofany ze sprzedaży

Pearl Luminate. Brilliant Deep Cleanser z firmy Skin79 to po prostu genialny żel do demakijażu twarzy. Bardzo dobrze zmywa zarówno puder jak i kolorowy makijaż (tusz, kreski, cienie). Po jego użyciu skóra jest wyjątkowo miękka, nawilżona  i gładka. 


Wg informacji producenta żel składa się z  50 naturalnych składników, w tym ekstraktów i olejów z kokosa, kamelii, pomarańczy, ryżu, sezamu, eukaliptusa i migdała.

Zawiera w sobie również kwas glikolowy, który przenika w głębsze warstwy skóry, nawilża i odżywia, zapobiega ucieczce wody, spowalnia proces starzenia.
.
Nie ukrywam, że ciężko mi się przekonać do mycia twarzy w ten sposób (do niedawna nie używałam pianek czy żeli) ale do tego żelu przekonałam się już po pierwszym jego użyciu. Mając zużyte zaledwie 1/3 opakowania od razu złożyłam też zamówienie na kolejną butelkę.
Zaletą tego produktu jest butelka, z której korzysta się bardzo wygodnie. Od razu też widać, ile żelu zostało nam do końca opakowania (co wg mnie jest dużym plusem).

Żel ten stosowałam po zmyciu twarzy olejem, m.in z Cleanest Coconut Cleansing Oil ze Skin79 

W cenie regularnej żel kosztuje 100 zł za 100 ml. Nie jest więc tanio. Można go jednak kupić w znacznie przystępniejszej cenie (poniżej 50 zł) jeśli tylko śledzi się promocje na stronie SKIN79

update:
Niestety wg informacji producenta  żel został na stałe wycofany ze sprzedaży. Wielka szkoda. 

środa, 4 października 2017

Jeju Jelly Mask - Jeju Cactus - Skin Vitality - SKIN79

Kolejna rewelacyjna maska z firmy SKIN79 - Jeju Jelly Mask - Jeju Cactus - Skin Vitality z wyciągiem z opuncji i kaktusa. Poprawia elastyczność i gęstość skóry. Posiada również działanie anty-aging. Pobudza regenerację i gojenie naskórka.

Poprawiają również elastyczność i gęstość skóry,

Mówiąc szczerze - jestem zachwycona tą maską podobnie jak jej "siostrą" Jeju Jelly Mask - Jeju Aloe - Skin Soothing. Maseczka "kaktusowa" tak jak jej aloesowy odpowiednik posiada olbrzymią ilość żelu, którego można używać jeszcze przynajmniej przez dwa dni wcierając w skórę i korzystając z jej dobroczynnego działania. Skóra po jej użyciu jest miękka, gładka i wypoczęta. 

sobota, 30 września 2017

Simply Sensitive. Floaming Cleansing Wash - Boots

Simply Sensitive. Floaming Cleansing Wash to pianka do mycia twarzy, którą kupiłam podczas zeszłorocznego pobytu w Londynie. To już chyba trzecia lub czarta moja butelka tej pianki. 

Na co dzień preferuje oleje, mleczka lub olej z hydrolatem ale czasami lubię zmyć makijaż pianką. Ta mi bardzo odpowiada bo nie podrażnia skóry twarzy. Jedyne na co muszę uważać to oczy, bo te mnie potrafią piec. 

Pianka nadaje się do każdego rodzaju skóry. Zawiera aloes. 

Pewnym minusem może być zawartość methylparabenu  (konserwantu). Mnie jednak to nie przeszkadza i tą piankę po prostu lubię.
150 ml 

środa, 27 września 2017

I'm Real. Tomato Mask Sheet. Radiance - TONYMOLY

Tomato Mask Sheet to pierwsza moja maseczka z TONYMOLY. Trochę się jej bałam... no bo ten pomidor!? Nie jestem przyzwyczajona do kosmetyków z pomidorem! Te z ogórkiem są bardziej popularne, ale zazwyczaj nie byłam z nich zadowolona. 

Długo stałam przy półce w drogerii i zastanawiałam się czy ryzykować, czy też nie. Pani polecała - koleżanka, która używała - odradzała. Ale wiadomo - każda z nas ma inną skórę, inne potrzeby i ... inny pesel. Więc cóż... spróbowałam i jestem zadowolona. 

Maska rozświetla cerę i doskonale zmiękcza skórę. Nie zawiera talku, benzofenonu i barwników. Warto wypróbować!

sobota, 23 września 2017

Jeju Jelly Mask - Jeju Aloe - Skin Soothing - SKIN79

Po dość długim okresie nie używania masek w płachcie skórę miałam zmęczoną ciągłym używaniem kosmetyków (pudrów, róży), klimatyzacją i słońcem. Widziałam, że wygląda źle. Z masy maseczek w płachcie które mam zawsze pod ręką, wybrałam maskę żelową - aloesową. 

Maska bardzo ładnie nawilżyła mi skórę. Dała jej w widoczny sposób odpocząć, zregenerować się. Twarz po użyciu maski była znacznie bardziej nawilżona, mniej czerwona i piecząca. 

Jak to często bywa w moim przypadku miałam pewien problem w dobrym nałożeniem maski na twarz. Z jednej strony było jej za mało w innych za dużo. Nie zrażałam się tym jednak i dopasowałam do twarzy najlepiej jak potrafiłam. 

Co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło to ogromna ilość żelu w opakowaniu. Już po wyrzuceniu maski miałam tego żelu tyle, że wysmarowałam nią całe ciało jak kremem. 

Szczerze polecam!

środa, 20 września 2017

BC Oil Miracle Rose - Schwarzkopf

Mam od zawsze problem z przetłuszczającymi się, wypadającymi włosami. Muszę, od wielu lat myć je codziennie. Czasami wypadałoby to robić i dwa razy dziennie (jeśli np wieczorem wypada wyjście do teatru lub opery)

Testuje mnóstwo odżywek, szamponów, wcierek i suplementów diety. Wszystko po to, aby moje włosy nadmiernie nie wypadały (lubią to robić) i po prostu wyglądały względnie ładnie. Już dawno pożegnałam się z marzeniem żeby mieć piękny, gruby warkocz lub zostać miss radia z latem (na najdłuższe włosy) ale ciągle walczę o to, żeby wyglądały jak najlepiej. 

Ostatnio zużyłam szampon BC Oil Miracle Rose z Schwarzkopf'a. Kupiłam go wraz z olejkiem do włosów z tej samej linii.  

Wg opisu szampon:

  • ma przejrzystą krystaliczną konsystencję
  • łagodnie oczyszcza włosy,
  • przywraca odpowiedni poziom nawilżenia włosom i skórze głowy,
  • nadaje włosom miękkość i gładkość,
  • zapewnia piękny połysk,
  • koi skórę głowy,
  • nie obciąża ani nie przetłuszcza, 
  • jest przeznaczony do wszystkich rodzajów włosów ale jest szczególnie polecany do wrażliwej skóry głowy

Muszę się z tym opisem zgodzić. Lubię ten szampon na tyle, że pomimo że mam w tej chwili 4 inne - zmówiłam kolejne opakowanie. Lubię jego konsystencję i to jak wyglądają po nim moje włosy.

Jest bardzo wydajny. Polecam wypróbować i podzielić się swoją opinią :)
200 ml

sobota, 16 września 2017

Hydra-Dose Nutri+ Krem Odmładzający Intensywnie Nawilżający - Rexaline

Na krem Hydra-Dose Nutri+ z firmy Rexaline namówiła mnie przyjaciółka, która jest nim zachwycona. Kupiłam go w promocji. Nadal był bardzo drogi ale cena nie odstraszała mnie już aż tak bardzo. 
Skusiłam się na zakup oczami wyobraźni widząc efekty, które z moją skórą zrobi ten krem. Uznałam, że krem w tej cenie po prostu musi robić cuda! Będę wyglądała jak młoda bogini i na pewno będę wyglądała jakbym była przed 30 - tymi urodzinami. 
Krem ma bardzo przyjemną konsystencję i delikatny zapach. Pudełko niczym się zbytnio nie wyróżnia, ale też nie razi nas swoim wyglądem. Wygląda ładnie i stylowo. 
Krem wygładza, odżywia i intensywnie nawilża. Wykazuje silne działanie zapobiegające starzeniu. Zawiera kwas hialuronowy, oraz wyciąg z czerwonej algi i pustynnej róży. W swoim składzie ma też olej słonecznikowy, masło karité (shea), α-bisabolol.

Niestety po raz kolejny przekonałam się, że cena nie zawsze idzie z jakością. Znam osoby, które są tym kremem zachwycone. Mnie niestety podrażniał. Czułam bardzo mocne i nieprzyjemne szczypanie jak tylko go użyłam. W końcu krem trafił do mojej siostry. Jej podobno nie uczula! 

Podsumowując:
Wady:
  • bardzo duża cena, 
  • może podrażniać wrażliwą skórę
Zalety:
  • dobrze nawilża
  • wygładza
  • zapobiega starzeniu się skóry

Cena: 289 zł za 50 ml

środa, 13 września 2017

Rose hip aloe. Everyday lotion Skin Conditioner&Hydrator - Natural Tone Organic Skincare

Rose hip aloe. Everyday lotion Skin Conditioner & Hydrator z firmy Natural Tone Organic Skincare to kolejny kosmetyk kupiony przez mnie podczas lutowego urlopu na pięknej i ciepłej Teneryfie. 

Jak napisałam w poprzednim poście opisującym krem SPF 30 Protector Solar UVA/UVB kosmetyki Natural Tone Organic Skincare kupiłam poprzez własną głupotę. Nie posmarowałam się w pierwszy dzień wakacji i przez to bardzo mocno spaliłam skórę słońcem. Swoją głupotę przypłaciłam bólem, gorączką i schodzącą skórą. Trzeba się było więc szybko postawić na nogi. Stąd zakup kosmetyków kremu z filtrem i kremu mocno nawilżającego po opalaniu. 

Lotion jest dość gęsty ale bardzo dobrze nawilża skórę. Jak już uda nam się wycisnąć go z opakowania to spokojnie możemy rozsmarować po skórze. Lotion dobrze koi i nawilża. W swoim składzie ma m.in. aloes, witaminę E, olej z dzikiej róży, alantoinę, olej z pestek winogron. Można go używać także dla dzieci. 
Kosmetyk organiczny, biodegradowalny i nie testowany na zwierzętach. 

Jestem bardzo zadowolona z tych kosmetyków i jeśli będę miała okazję - kupię je raz jeszcze. 

sobota, 9 września 2017

Serum kolagenowe Świeżość i piękno - Jadwiga

Serum kolagenowe Świeżość i piękno wygładzanie zmarszczek seria Polska to jedyny produkt Jadwigi, który mimo wielu miesięcy prób, jest dla mnie nie do zaakceptowania. 
Serum ma konsystencję wody, przez co ciężko się go aplikuje. Pompka nie do końca sprawdza się przy tej konsystencji produktu. Serum bardzo szybko się wchłania i przynajmniej moją skórę pozostawia nieprzyjemnie spiętą (czyżby oznaka że działa?). Muszę też od razu zaaplikować krem żeby ukoić i nawilżyć skórę. Najgorsze w serum jest dla mnie zapach. Jest zupełnie nie do zaakceptowania. I niestety dość długo (za długo) się utrzymuje.

Testowałam już kilka produktów z firmy Jadwiga i właściwie tylko ten produkt tak bardzo mnie rozczarował. Wszystkie pozostałe bardzo sobie chwalę. Tego serum nie polecam.

cena: 47,99 zł (110 ml)

środa, 6 września 2017

FPS 30 Protector Solar UVA/UVB - Natural Tone Organic Skincare

Lato powoli się kończy, a więc także powoli kremy z filtrami do opalania (jeśli nam jakieś zostały) wkładamy do szafek czekając na lepsze i bardziej słoneczne dni. 

Prawda jest jednak taka, że kremy takie przydają się także zimą, np podczas słonecznych dni, szczególnie jeśli ktoś jeździ dużo na nartach lub po prostu jeśli jedziemy do ciepłych krajów. 

Dzisiaj chciałam opowiedzieć o balsamie do opalania który kupiłam w lutym podczas pobytu na Teneryfie. Nie da się go kupić w Polsce, jednak każdemu kto wyjeżdża na południe Europy, czyli np Hiszpanii, może się ta wiedza przydać. 
Nie ukrywam, nie byłam nastawiona, że w lutym na Teneryfie można się aż tak spalić. Słońce nie było bardzo mocne (tak mi się przynajmniej wydawało) a ja byłam go spragniona po wielu miesiącach siedzenia w ciemnym, zimny, i pełnym smogu Krakowie. Tak się jednak stało, że już pierwszy dzień pobytu na wakacjach skończył się oparzeniami słonecznymi i pilną potrzebą kupienia preparatu z filtrem.

Krem z filtrem FPS 30 z firmy Natural Tone Organic Skincare który kupiłam jest filtrem mineralnym. W swoim składzie ma tlenek tytanu 7% i tlenek cynku 3,5%. Jak większość filtrów tego typu, dosyć ciężko jest go rozsmarować dobrze po skórze. Należy więc robić niewielkie kropki na ciele, a później delikatnie je rozsmarowywać. W innym przypadku w jednym miejscu będziemy mieli na ciele białe smugi po kremie a w innym nie będziemy zabezpieczeni. 

Działa naprawdę dobrze, i świetnie zabezpieczył moją rodzinę przed słońcem. Dzięki dobremu składowi, nie miałam oporów przed aplikowaniem go także dziecku.

W składzie kremu mamy także m.in organiczny aloes, olej kokosowy, masło shea, olej z dzikiej róży i witaminę E.

Kremy z filrem możemy kupić w następujących konfiguracjach: SPF 4, SPF 8, SPF15 i SPF 30


Kosmetyki Natural Tone Organic Skincare niegdy nie były testowane na zwierzętach. 

sobota, 2 września 2017

Enjoy Vital-Up Time Firming Mask. Make more elastic Skin - Mizon

Mizon Enjoy Vital-Up Time Firming to maseczka ujędrniająca w płachcie. Zawiera wyciąg z kory i owoców granatu, który działa kojąco i rozświetlająco. Maska zawiera także alantoinę oraz nawilżający kwas hialuronowy. Doskonale odżywia i uelastycznia skórę. Wspomaga walkę ze zmarszczkami przez co jest idealna do skóry dojrzałej. 

Maseczka bardzo ładnie się rozkłada i przylega do skóry. Ma też całkiem sporą ilość płynu, który można wmasować w ciało. Jak w wielu opisywanych przeze mnie maseczkach - efekt po jej ściągnięciu jest od razu widoczny. Skóra jest mocno nawilżona, gładka i wygląda po prostu bardzo dobrze. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...