sobota, 14 września 2019

Color Boost; pink blush - EOS

Kolejny balsam do ust z firmy EOS. Ostatni jak na razie z mojej kolekcji po Pink Grapefrui, którym byłam mocno rozczarowana oraz Lip Balm Active Protection, Aloe, który spodobał mi się już bardziej, ale też nie byłam nim zachwycona. 
 Color Boost znacznie poprawił moją raczej negatywną opinią o balsamach EOSa. Jest naprawdę "fajny". Biały balsam, po rozprowadzeniu na ustach przybiera delikatny różowy kolor (podobno u każdego będzie troszkę inny). Do tego nie razi swoim zapachem i przyjemnie nawilża usta. 
Jak dla mnie jedyny minus to jak zawsze okrągłe opakowanie, które jednak często nie łatwo mi otworzyć (przez często nakremowane ręce). 

sobota, 7 września 2019

Mleczko do opalania do ciała z wyciągiem z mikołajka nadmorskiego SPF 50 - Ives Rocher

Koniec wakacji. Na tą końcówkę chciałam napisać jeszcze o mleczku do opalania ciała z wyciągiem z mikołajka nadmorskiego. Zabraliśmy się go ze sobą na wakacje do Chorwacji. I okazał się rewelacyjny. Używała go cała nasza trzy osobowa rodzina. I każdemu pasował. 

Jego ogromną zaletą jest to, że świetnie się rozsmarowuje na skórze i szybko wchłania. Nie ma problemu ze smugami i białymi śladami na strojach (pozostałościami cynku). Na prawdę polecam!

sobota, 31 sierpnia 2019

Krem do rąk - Yves Rocher

Maleńkie kremy do rąk z Yves Rocher to od jakiegoś czasu moje "must have". W każdej torebce mam jeden. 

Jak już pisałam, kremy są niewielkie. Mają 30 ml i bez problemu można je zmieścić do torebki. Na prawdę nie zajmują dużo miejsca. 

Możemy wybrać kilka wariantów zapachowych: kokos, mango, wanilia, oliwka. Kremy bardzo dobrze nawilżają skórę dłoni nie zostawiając na nich tłustej warstwy. 
Na początku przeszkadzał mi dość intensywny zapach tych kremów. Ale na szczęście szybko przywykłam. 
Jedyny minus jaki widzę to cena. Kosztują 12,90 zł. A wiec możemy w tej cenie kupić już całkiem przyzwoity krem do rąk w większej pojemności. Jednak tym razem płacimy więcej właśnie za mniejszy, wygodny rozmiar. 

sobota, 24 sierpnia 2019

Woda toaletowa Monoï de Tahiti - Yves Rocher

Kolejna odsłona serii "monoï de Tahiti" - woda toaletowa. Świetnie współgra z żelem do mycia ciała oraz suchym olejkiem do ciała. Kupiłam ją jako ostatni kosmetyk z serii i prawdę mówiąc mam mieszane uczucia. 

Z jednej strony woda toaletowa rzeczywiście doskonale uzupełnia pozostałe kosmetyki z serii. Z drugiej strony na prawdę bardzo mi przeszkadza obecny w niej alkohol. Z mojej perspektywy jest zbyt mocno wyczuwalny zaraz po użyciu. Moja skóra bardzo nie lubi alkoholu i źle go znosi. Nie jestem więc pewna, czy kupiłabym tą wodę toaletową ponownie...
Inne kosmetyki z serii Monoï de Tahiti:

sobota, 17 sierpnia 2019

Szampon-żel pod prysznic Monoï de Tahiti - Ves Rocher

Szampon-żel pod prysznic Monoï de Tahiti kupiłam ok 2 tygodni później niż olejek do ciała. Skuszona zapachem olejku, zapragnęłam mieć więcej kosmetyków w tej samej gamie zapachowej. Ten zapach poprawia mi nastrój i samo to już starczy żeby usprawiedliwić kolejne zakupy. 

Nie bardzo lubię połączenia szamponu z żelem. Do tej pory w 100% używanych przez mnie tego typu kosmetykach szampon do włosów był po prostu tragiczny. A przynajmniej moje włosy wyglądały tragicznie po użyciu tego typu specyfiku. Tym razem było jednak inaczej. Nie dość że ten produkt sprawdza mi się jako żel do mycia ciała, to jeszcze moje włosy na prawdę go lubią. Do tego ten zapach... Cudo! 

Muszę też przyznać, że ten szampono - żel jest dość wydajny. Tak więc polecam!

sobota, 10 sierpnia 2019

Rozświetlający suchy olejek do ciała Monoï de Tahiti - Yves Rocher

Mam ostatnio wrażenie, że co roku spotyka mnie jakaś kosmetyczna niespodzianka. Myślałam, że po zeszłorocznym odkryciu olejku ze złotym brokatem z Nuxa nie znajdę już lepszego kosmetyku na lato, który tak dobrze zaspokoi moje lekko wygórowane oczekiwania. Tym czasem jednak miła Pani w Yves Rocher namówiła mnie na podobny olek do tego Nuxowego. Też na lato, też ze złotymi drobinkami, też pachnący. 

Na początku w ogóle nie miałam ochoty go kupować, miałam już zakupiony na ten sezon olejek z Nuxa. Jednak duża zniżka była niezwykle kusząca. Kupiłam. 

Co mnie zaskoczyło na początku? Bardzo mocny, odurzający zapach. Dużo intensywniejszy niż w wersji Nuxowej. Na początku myślałam, że to będzie dla mnie nie do przeskoczenia. Zapach jest tak intensywny, że nie trzeba już używać perfum. A właściwie nie da się. Albo nasze ulubione perfumy, albo olejek. 

Na początku więc wybierałam perfumy i inne kosmetyki. Później jednak postanowiłam spróbować i zakochałam się od drugiego wejrzenia. Ale za to miłością totalną. 

Olejek jest cudowny. Szybko się wchłania a złote drobinki pozostawione na skórze dobrze się trzymają i ją rozświetlają. Przy opaleniźnie wygląda to rewelacyjnie.

Czy warto kupować w w takiej sytuacji oba olejki? Myślę że nie ma sensu. Albo Nuxe albo Yves Rocher. Szczególnie, że do obu można dokupić pełną gamę kosmetyków pielęgnacyjnych. Z drugiej strony jeśli ktoś lubi często zmieniać kosmetyki lub jak ja, zakocha się w obu i w zależności od nastroju raz wybiera delikatniej pachnący olejek z Nuxa lub bardziej intensywny zapach z Yves Rocher to zakup obu móże okazać się dobrym pomysłem. 

O ile kosmetyki z Nuxa możemy kupić cały rok, seria Monoï de Tahiti, jest serią limitowaną, a więc należy się pospieszyć z zakupem. 

Na zachętę powiem jeszcze, że oba te olejki pachną przepięknie; wakacjami, plażą i słońcem. 
Inne kosmetyki z serii Monoï de Tahiti:

sobota, 3 sierpnia 2019

Olejek różany do mycia twarzy - Bielenda

Od dawna zachwycam się różnymi olejkami do mycia twarzy. Tym razem wybór padł na olejek różany z Bielandy. Ma bardzo delikatny różany zapach i wygodne opakowanie z pomkną. 

To dobry wybór dla osób, które chcą korzystać z dobrodziejstw olejków do zmywania makijażu / mycia twarzy a nie przepadają za poczuciem posiadania na niej tłustej warstwy.

Olejek po nałożeniu zmienia się w biały płyn, który w ogóle nie jest tłusty. Dość wygodnie myje się nim twarz, dość dobrze zmywa też makijaż (chociaż ja zawsze używam kilku produktów do jego zmycia).

Czasami piekły mnie oczy po jego użyciu, ale nie na tyle, żebym była z tego produktu niezadowolona. 

Na plus może dodać, że olejek nie zawiera SLS i SLES. 

sobota, 27 lipca 2019

Tres Haute Protection Emulsion SPF 50+; Very High Protection Emulsion SPF 50+ - Avene

Emulsje z bardzo wysoką ochroną przeciwsłoneczną z Avene kupiłam na fali czerwcowo - lipcowej fali upałów. Muszę przyznać, że od lat jak bumerang wracam do kosmetyków tej marki i zawsze mi dobrze służą. Moja skóra a także skóra moich chłopaków, bardzo je lubi. 

Emulsja spodobała mi się między innymi z powodu swoich małych rozmiarów. Bez problemu mogłam ją wcisnąć do damskiej torebki i ani za bardzo nie ciążyła ani nie zajmowała zbyt wiele miejsca. 

Rozmiar niestety to zarówno plus jak i minus. Zużyliśmy ten balsam podczas jednego wypadu nad wodę czteroosobowej rodziny. Fakt, że smarowaliśmy nim całe ciało i to kilkukrotnie można uznać za dowód, że produkt ten jest dość wydajny. 

Kosmetyki Avene zawierają wodę termalną Avene i co równie istotne jest to marka przyjazna środowisku. 

poniedziałek, 22 lipca 2019

Płyn micelarny 3 w 1 do demakijażu twarzy, oczu i ust - Cien

Płyn micelarny 3 w 1 do demakijażu twarzy, oczu i ust Lidlowej marki Cien kupiłam z ciekawości. Po pierwsze słyszałam o nim dość pozytywne opinie a po drugie był w bardzo przyzwoitej cenie.

Na opakowaniu pisze że min 90% składników w nim zawartych jest pochodzenia naturalnego. Jest też "vegan friendly".

Lubię płyny micelarne. Szczególnie takie, które nadają się do demakijażu oczu. Są wygodne. Starczy jeden kosmetyk, kilka wacików i już mamy zmyty makijaż. Nie trzeba nawet twarzy spłukiwać.

Niestety płyn micelarny marki Cien w ogóle mi nie służył. Szczypała mnie po nim cała twarz, szczypały oczy i nie było to przyjemne uczucie.

Moja koleżanka ma i bardzo lubi ten płyn, ale dla bardziej wymagających i delikatnych cer - nie polecam!

sobota, 13 lipca 2019

Pianka pod prysznic Swedish Spa Ocean Foam - Oriflame

Pianką pod prysznic z Oriflame zainteresowałam się po zakupie i wypróbowaniu pianek pod prysznic z Douglasa. Miałam nadzieję, że okaże się równie przyjemna w użyciu jak te Douglasowe. 

Pianki z Oriflame używa się bardzo przyjemnie. Jest delikatna i łagodna. Jej jedynym minusem jest...zapach. Na początku mnie odrzucał. Nie mogłam go znieść. Później odrobinę się przyzwyczaiłam i udało mi się ją zużyć. Jednak nie kupiłabym jej ponownie. Chyba najlepszym rozwiązaniem w takich przypadkach jest próba poznania zapachu przed zakupem, o co niestety jest trudno. 

sobota, 6 lipca 2019

Szampon do włosów farbowanych - Equilibra

Od pewnego czasu testuje różne kosmetyki z firmy Equilibra. Polubiłam kosmetyki tej firmy, Ostatnio kupiłam dwa szampony. Jednym z nich był szampon do włosów farbowanych. Zużyłam go dość szybko i muszę przyznać, że z dużą przyjemnością. 

Szampon nie obciążał włosów i świetnie się nadawał do codziennej pielęgnacji. Używałam go zazwyczaj z odżywką do spłukiwania z Yves Rocher ale także z innymi. Zawsze byłam zadowolona. 

Szampon nie zawiera SLS i parabenów oraz sztucznych barwników. Coś na co warto zwrócić uwagę to filtr przeciwsłoneczny zapobiegający utlenianiu się koloru.

sobota, 29 czerwca 2019

Anew ultimate emulsja z bioaktywnym złotem na noc - Avon

Anew ultimate emulsja z bioaktywnym złotem na noc to kolejny kosmetyk, na który się skusiłam tylko dlatego, że się ładnie, złociście mienił. I niestety jak prawie zawsze w takiej sytuacji, byłam z zakupu niezadowolona. Na prawdę nie rozumiem, dlaczego ładnie wyglądające i przyciągające uwagę kosmetyki, muszą być tak słabe. Jedynym wyjątkiem od reguły jaki sobie przypominam, to  opisywane jakiś czas temu kosmetyki Nuxe.

Wg zapewnień producenta "luksusowa" emulsja na noc (z bioaktywnym złotem) chroni włókna kolagenowe oraz redukuje głębokie zmarszczki. Powinna też mocno nawilżać skórę twarzy. 

Smutna prawda jest taka, że ani nie zauważyłam nawilżenia ani zredukowania nawet niewielkich "kurzych łapek". Dodatkowo skóra mocno "szczypała" po jego użyciu. Po wielu podjętych próbach, zużyłam go w końcu do smarowania stóp. Do niczego więcej się nie nadawał, a stopom w końcu też należy się odrobina złotego luksusu. 

sobota, 22 czerwca 2019

Primer plus + Base hydration - Gosh

Primer plus + Base hydration to baza nawilżająco wygładzająca. Bardzo dobrze się rozprowadza i nawilża skórę. Można jej używać bez kremu, nawet będąc posiadaczem skóry przesuszonej, chociaż ja z przyzwyczajenia używałam jej razem z kremem. 

Według zapewnień producenta baza powinna korygować drobne zmarszczki oraz niedoskonałości cery. Powinna również znacznie przedłużać trwałość make-up'u. Na te właściwości bazy najbardziej liczyłam i na nich najbardziej się zawiodłam. Niestety nie zauważyłam takich właściwości a super nawilżenie skóry twarzy to za mało, żeby kupić ponownie ten kosmetyk. 

sobota, 15 czerwca 2019

Gąbka Konjac Rainforest MINI małpa z czerwoną glinką - The Konjac Sponge Company

Kolejny Konjac w mojej kolekcji to małpka z czerwoną glinką. I o ile nie byłam zadowolona z gąbki z węglem drzewnym o tyle ta z czerwoną glinką bardzo dobrze mi się sprawdziła. Nie miałam w końcu poczucia, że po jej użyciu mam rozszerzone pory oraz więcej wągrów niż przed jej użyciem, a tak dokładnie było przy użyciu gąbki z węglem drzewnym.  

Gąbka Konjac Rainforest MINI małpa z czerwoną glinką to był trafiony zakup. Ta gąbeczka jest polecana dla cery suchej, zmęczonej, z przebarwieniami i kruchymi naczynkami. Sprawdziła mi się bardzo dobrze.

Jedynym minusem tej gąbeczki, dokładnie jak tej z węglem drzewnym, są mikroskopijne wręcz rozmiary. To powoduje, że nie używa się jej zbyt wygodnie. 

sobota, 8 czerwca 2019

Maska do dłoni i stóp z mikrosrebrem - PODOPHARM

Maskę do dłoni i stóp z mikrosrebrem kupiłam po zużyciu maści do popękanej i zrogowaciałej skóry stóp. Chciałam sprawdzić, czy ten produkt będzie równie dobry jak maść. 

Maska jest wskazana do intensywnej regeneracji dłoni i stóp. Zawiera olej bawełniany, witaminę E, masło shea i lanolinę. W swoim składzie ma też mikrosrebro, panthenol oraz mocznik.  

Niestety moje obawy, co do faktu, że jeśli produkt nadaje się i do rąk i do nóg, to nie może być dobry dla obu tych części ciała, się sprawdziły. O ile maska nadaje się świetnie do pielęgnacji suchych rąk, o tyle już z problematyczną i pękającą skórą stóp sobie nie radzi. Używam jej więc tylko do rąk, a do nóg używam maści do popękanej i zrogowaciałej skóry stóp. W tym zestawie oba produkty dają radę. 

sobota, 1 czerwca 2019

Dotleniająca maska żelowa - Hydration Recovery Aerating Gel Mask - Lähde - Lumene

To już (chyba) ostatni kosmetyk z serii Lähde, który opisuje. Odświeżająca maska żelowa to był przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Muszę przyznać, że bardzo ją lubię i na pewno kupię w przyszłości kolejne opakowanie. Jak wszystkie kosmetyki z serii, formuła maski jest oparta na arktycznej wodzie źródlanej oraz wyciągu z arktycznej brzozy. 

Maskę można używać na dwa sposoby. Jeden z nich to nałożenie sporej ilości produktu na twarz i pozostawienie jej do 10 minut a następnie zmycie. Drugi to nałożenie maski i pozostawienie jej na noc (zamiast kremu). Ja preferuje ten drugi sposób. 

Maska bardzo szybko się wchłania. Ma lekką, żelową konsystencję i przyjemny zapach. Bardzo dobrze nawilża skórę twarzy. Polecam! 

sobota, 25 maja 2019

Nawadniające serum do twarzy - Lähde - Arctic Dew Aqua Serum - Lumene

Kolejny zakupiony przeze mnie produkt Lumene z serii Lähde to serum do twarzy. Polubiłam tą serię więc i serum musiałam wypróbować. Formuła kosmetyku jest oparta, tak jak w całej serii, na arktycznej wodzie źródlanej. Ma lekko żelową konsystencję, która bardzo dobrze się wchłania i nawadnia skórę twarzy. Wg zapewnień producenta, serum rozświetla twarz oraz niweluje drobne zmarszczki (dzięki zawartości kwasu hialuronowego). Nie zauważyłam jednak tego efektu. 

Prawdę mówiąc nie polubiłam tego produktu, chociaż nie umiem powiedzieć tak naprawdę dlaczego. 

sobota, 18 maja 2019

Maska nawilżająca na tkaninie # LuckySeal - Selfie Project

Maseczka # LuckySeal to kolejna świetna maseczka, którą dostałam w prezencie o Ani (raz jeszcze dziękuję). Maseczka nawilża oraz rozświetla. Zwiera olej migdałowy i algi morskie.
Używając tej maseczki osiągamy, jak to czasami mówię, efekt "łał!'. Skóra jest jędrna, nawilżona, przyjemna w dotyku. 

Dodatkowo maseczka ma nadrukowany bardzo zabawny obrazek. Nic, tylko robić selfie! 

sobota, 11 maja 2019

Breath of Amazonia; Beauty of Hawaii; Polynesian Dream - Douglas

Po bardzo dobrym wrażeniu jakie miałam po użyciu Almond Oil & Sesame postanowiłam przetestować kolejne pianki do mycia marki Doulgas. 

Postanowiłam połączyć wszystkie te opisy w jeden, gdyż tak naprawdę jeśli chodzi o komfort używania to wszystkie pianki były takie same: delikatne, dobrze myjące, nie wysuszające skóry. To co je różniło, to zapach. Różnica była na tyle znacząca, że po zużyciu kolejnych trzech zapachów, do dwóch już na pewno nie wrócę. 

Piankę 'Breath of Amazonia' dałam do zużycia mężowi. Miała mocny, męski zapach. Nie byłam w stanie jej używać. Zapach był na tyle intensywny, że zamiast mnie relaksować, powodował bardzo negatywne odczucia. Na pewno nie wrócę do tej pianki i do tego zapachu.
Trochę lepiej było z zapachem 'Beauty of Hawaii'. Nie podobał mi się, ale byłam w stanie go zużyć (starając się to zrobić jak najszybciej). Był na tyle delikatny i nienachalny, że mogłam go używać. 
Po tych dwóch piankach mocno zrezygnowana sięgnęłam po ostatnią w mojej kolekcji 'Polynesian Dream'. Ten zapach bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Bardzo mi się spodobał. Lekko morski zapach kojarzy mi się z wakacjami. Chętnie do niego wrócę jeśli tylko będzie znów na promocji. 
Podsumowując ten wpis, pianki jak najbardziej można kupić, ale wpierw upewniwszy się wcześniej, czy zapach będzie nam jednak odpowiadał. 

sobota, 4 maja 2019

Lähde Hydration Recharge Overnight Cream - Lumene

Moja fascynacja kosmetykami Lumene nie ustaje. Szczególnie upodobałam sobie serię Lähde, głównie ze względu na jej oszałamiający zapach, w którym zakochałam się od pierwszego zapachu po kupieniu nawadniającej mgiełki po twarzy.
Krem na noc oparty jest na arktycznej wodzie źródlanej i wyciągu z arktycznej brzozy. Głęboko nawadnia i odżywia skórę. Ma lekką konsystencję, szybko się wchłania, jednocześnie nawilżając mocno skórę twarzy. Jest też dość wydajny i co dla mnie jest dość istotne, ma delikatny, cudowny zapach (tak jak mgiełka).
Nie jest to produkt szczególnie wyjątkowy, ale bardzo przyjemnie się go używa. Nie obciąża skóry, ładne pachnie i zostawia skórę przyjemnie nawilżoną. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...